„Chrystus zmartwychwstał!” To pierwsze słowa księdza Antoniego, jakimi witał się on rankiem, w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego z wszystkimi mieszkańcami, zgromadzonymi w swoich grupowych świetlicach. „Prawdziwie zmartwychwstał” odpowiadali mu mieszkańcy i towarzyszący im opiekunowie. Po tym pozdrowieniu następowała wspólna modlitwa i poświęcenie potraw. Mieszkańcy odpalali też świece od miniaturowego paschału przyniesionego przez kapelana. I tak sześć razy, bo w tym roku z przyczyn oczywistych nie było wspólnego śniadania w jadalni. Od kilku tygodni mieszkańcy jedzą tam na raty… to znaczy podzieleni na grupy, w związku z obowiązującym ograniczeniem ilości osób przebywających w jednym pomieszczeniu. Jednak i ta metoda, podziału na grupy, tym razem, czyli w przypadku śniadania wielkanocnego, okazała się niemożliwa. Konieczność przeprowadzenia dezynfekcji stołów po posiłkach pomiędzy grupami, jak i idące za tym czynności związane z odświętnym ich przystrojeniem, wymagałyby bardzo wiele czasu. Musieliśmy wymyślić coś innego…
Jak często się okazuje, i tym razem najlepszym okazało się najprostsze rozwiązanie zaproponowane przez jedną z opiekunek, aby po prostu zjeść śniadanie w grupowych świetlicach. Już wieczorem w Wielką Sobotą pięknie przystrojono przykryte białymi obrusami stoły i zadbano o odpowiedną liczbę krzeseł, aby następnego dnia dla nikogo nie zabrakło miejsca. Na stołach znalazły się też piękne dekoracje przygotowane podczas zajęć terapeutycznych. Wspólne świąteczne śniadanie przeżywane we własnej grupie dla wielu mieszkańców, którzy nie mogli w tym roku wyjechać na święta do swoich krewnych, było namiastką spotkania rodzinnego. Zauważali to i dzielili się tymi przemyśleniami podkreślając wyjątkową, rodzinną atmosferę. Ogień odpalony od paschału towarzyszył wszystkim włączającym się w transmisję telewizyjną świątecznej Mszy Świętej. Niektórzy przeżywali ją naprewdę bardzo głęboko. W imieniu naszych mieszkańców serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że tegoroczna Wielkanoc, choć inna niż poprzednie, była jednak dla nich… piękna. Bóg zapłać.
