Co robimy w naszym Domu

  

W naszym Domu przebywa na stałe 95 osób. Na czwartym piętrze mieszkają dziewczyny, a na dwóch niższych – chłopcy. I to jest fajne. Nasz Dom jest przeznaczony dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, co znaczy, że niektórzy z nas, choć już dawno ukończyli osiemnaście lat, to i tak nigdy nie będą w stanie być tak całkiem dorośli i samodzielni. Niektórzy przyjmują to jako normalne, a niektórym się to nie podoba. Faktem jest, że prawdopodobnie zawsze, w różnych sytuacjach, będziemy potrzebować pomocy naszych opiekunów. Właśnie z tego powodu, dla każdego z nas, opiekunowie, a właściwie zespoły opiekuńczo – terapeutyczne, opracowują indywidualne plany wsparcia, które pomagają im później z nami pracować tak, żeby było nam tutaj jak najlepiej. Ten Dom to dla nas nie tylko miejsce zamieszkania zapewniające cztery razy dziennie posiłek, bo i podwieczorek, czyste pokoje i stosowne ubranie. Otrzymujemy tu niezbędną w każdej codziennej sytuacji pomoc, dostosowaną do naszych potrzeb i możliwości. Pracownicy wspierają nas w załatwianiu spraw urzędowych, osobistych i w ogóle wszystkich spraw jakich każdy człowiek ma przecież wiele.

Budynek, w którym mieszkamy i jego otoczenie pozbawione są barier architektonicznych. W Domu istnieje możliwość korzystania z windy, która dociera na wszystkie kondygnacje. Sprawnie działa system przyzywowo – alarmowy i system przeciwpożarowy. W systemy te wyposażone są wszystkie nasze pokoje. Mamy tu pokoje dwu i jednoosobowe. Jedynki mają zwykle ci, którzy już długo pracują i są traktowani jako kandydaci do usamodzielnienia, lub ci, którzy najlepiej czują się tylko i wyłącznie we własnym towarzystwie… Większość mieszka w „dwójkach” i nie chciałaby raczej inaczej, bo samemu przecież nudno. W każdej z sześciu grup, bo tyle ich jest, mamy do dyspozycji pokoje pobytu dziennego nazywane tu świetlicami. To tu toczy się większa część życia na każdej z grup. Tu mieści się też podręczny aneks kuchenny, z którego w razie potrzeby możemy korzystać.

Posiłki wydawane są raczej o stałych porach, ale jak ktoś się spóźni, to i tak do dwóch godzin, a czasem nawet więcej, może otrzymać posiłek w kuchni. Ale są różne sytuacje, że ktoś nie może być na posiłku, bo na przykład pracuje, to ustala to wtedy z opiekunem i ten zabiera mu obiad albo kolację do pokoju. Podstawowe produkty żywnościowe są u nas dostępne przez cały czas. Posiłki zasadniczo spożywamy w jadalni, bo tak jest prościej i wygodniej, ale jak ktoś bardzo chce, albo jak jest chory i musi pozostać w łóżku, to je w pokoju. Właśnie, kiedy ktoś jest chory, albo źle się czuje zawsze może liczyć na pomoc personelu medycznego dyżurującego w gabinecie doraźnej pomocy medycznej. To pani pielęgniarka i opiekunki medyczne wspierają nas w przyjmowaniu leków i pilnują, abyśmy zażyli je właściwie i w porę. Mamy też możliwość korzystania z podręcznej pralni, w której oddelegowane tam panie pokojowe dbają o czystość i jakość naszych ubrań.

Pokoje, w których mieszkamy są dobrze wyposażone, zadbane i czyste. Staramy się by były codziennie sprzątane. Wielu z nas, każdy jak umie, pomaga w tym pracownikom. Każdy z mieszkańców ma swoją szafę, a w niej swoje, podpisane ubrania. Odzież zakupujemy sobie sami, albo kupuje nam Ośrodek, jak ktoś nie ma pieniędzy. Czasem też coś dostajemy z darów. Opiekunowie dla wszystkich prowadzą kartoteki odzieżowe. Podobnie jest z naszymi wydatkami. Opiekunowie starają się rozpisywać nasze wydatki w specjalnych zeszytach przez co stają się jakby takimi naszymi, prywatnymi księgowymi. To jest nawet śmieszne, że możemy się czuć tacy ważni, choć niektórych to denerwuje i kłócą się jak opiekun ich pyta na co wydali pieniądze. Podobnie jak z ubraniami jest ze środkami czystości. Jak ktoś chce dodatkowo jakoś ładnie pachnieć, to może sobie kupić, co tam chce, jak go na to stać. Zawsze to lepsze niż wydawanie pieniędzy na papierosy, które akurat ładnie nie pachną. Zresztą jak tam kto uważa… Niektórzy z nas pracują. Jest to często praca wykonywana w warunkach chronionych, dostosowana do naszych możliwości. Pozwala nam ona zarobić więcej pieniędzy, ale przede wszystkim sprawia, że czujemy się ważni, potrzebni i spełniamy się wypełniając powierzane nam zadania. Wielu z nas ma swoje konta osobiste, a ci, którzy nie pracują mają zabezpieczone swoje pieniądze na koncie depozytowym. Wszyscy mają dostęp do swoich pieniędzy w godzinach pracy pani kasjerki.

No właśnie, bo niektórzy z nas palą papierosy. W naszym Domu wyznaczono nawet takie miejsce, w którym wolno to robić. Kiedyś była to zadaszona palarnia na wolnym powietrzu, a od 2019 roku, odkąd staliśmy się też Domem dla dorosłych, palarnię z prawdziwego zdarzenia urządzono w pomieszczeniu przez które wychodzi się na taras i ogród. Nie wszystkim się to podoba, szczególnie zimą, bo dym leci wtedy na Dom, ale cóż, mimo że wielu z nas uważa, że w Domu dla dzieci i młodzieży nie należy specjalnie zachęcać mieszkańców do palenia, respektujemy obowiązujące w tym względzie przepisy. Dla tych, którzy nie pracują i nie chodzą już do szkoły zorganizowano w naszym Domu Świetlicę Terapeutyczną. Fajnie się nazywa: Pracownia Doświadczeń Artystycznych i Edukacyjnych. Chętni robią tam różne ciekawe i ładne rzeczy. Zawsze jest przy tym dużo zabawy. Większość z nas lubi tam chodzić, ale nie wszyscy. Tu również można wypożyczyć ciekawą książkę, albo poprosić któregoś z terapeutów, aby nam poczytał. I czasem to robią. Czasami organizują zabawy lub turnieje w jadalni, albo zabawę, na której można potańczyć i wziąć udział w konkursach.

Oprócz tego mamy do dyspozycji siłownię i salę rehabilitacyjną. Panie rehabilitantki ćwiczą codziennie z tymi, którzy tego wymagają, dzięki czemu otrzymują oni szansę na poprawienie lub utrzymanie obecnej sprawności. Wielu z nas jest bardzo sprawnych fizycznie i bierze udział w treningach prowadzonych przez „Halembiankę”, czyli działający przy Ośrodku Klub Olimpiad Specjalnych. Niektórzy angażują się w zajęcia muzyczne i teatralne razem z zespołem „Od Serca”. Mamy również możliwość rozwijania swoich zdolności plastycznych i prezentowania później swoich prac przy okazji organizowanych przez Ośrodek wystaw, albo wydawanych albumów. W naszym Domu działa Rada Mieszkańców. Co jakiś czas przedstawiciele każdej z grup spotykają się z dyrektorem ds. Domu Pomocy Społecznej i omawiają różne ważne dla nas sprawy. Zwykle na takich spotkaniach rodzą się nowe pomysły, które potem staramy się wspólnie realizować. Nie zawsze się one wszystkim podobają. Na przykład z wprowadzenia dyżurów w jadalni nie wszyscy byli zadowoleni. Ale ostatecznie każdy, kto może oczywiście, powinien po sobie posprzątać, bo to przecież jest nasz Dom i każdy jak tylko umie powinien o niego dbać.

Ci, którzy mają rodziny albo jakichś znajomych poza Ośrodkiem mogą przyjmować odwiedziny. Z szacunku dla zachowania intymności innych mieszkańców, gości można przyjmować w pokojach w określonych godzinach, w pozostałym czasie można się spotykać w miejscach ogólnodostępnych. Odwiedziny kończą się zasadniczo o godz. 18.00, kiedy wszyscy mieszkańcy schodzą na kolację i po niej dla niektórych rozpoczyna się toaleta wieczorna. Dysponujemy również pokojem gościnnym, w którym, w razie potrzeby, nasi goście mogą przenocować. Mamy to szczęście, że mieszkamy pod jednym dachem z Panem Jezusem, bo w naszym Domu jest kaplica, która zawsze dla każdego jest otwarta. Nie wszyscy tam jednak zaglądają, a szkoda, bo bardzo dużo się tam dzieje. Mamy swojego kapelana, który z dużym zaangażowaniem, tak jak większość pracowników, dba o nasz rozwój duchowy.

Nad wszystkim co dzieje się w Domu czuwa dyrektor Ośrodka. Jak dzieje się coś złego albo dobrego, częściej to drugie, choć różnie jest, idziemy mu o tym powiedzieć. Wprawdzie na drzwiach biura jest napisane kiedy dyrektor przyjmuje jakieś tam „strony”, ale że większość z nas nie umie czytać, to my nie zawsze wchodzimy w tych godzinach. Poza tym wyznaczone godziny dotyczą „stron”, jak tam napisali, a nie nas – mieszkańców. Zwykle wtedy przyjmuje nas, wysłuchuje, gratuluje lub radzi jak rozwiązać problem. Rzadko, gdy jest naprawdę mocno zajęty, prosi by przyjść innym razem. Podobnie postępują jego zastępca i koordynatorzy do spraw opiekuńczo – wychowawczych, którzy również są bardzo otwarci na nasze potrzeby.

Tak ogólnie, to w naszym Domu nie jest źle. Trzeba nawet powiedzieć, że jest fajnie, choć są i tacy, co czasem narzekają. Ale tak jest chyba wszędzie…  Jak z pogodą, kiedy leje to myślimy o słońcu, a gdy świeci słońce, to znowu marudzimy, że jest za gorąco. My nie marudzimy jednak zbyt często. Zasadniczo jesteśmy dość pogodni, choć z racji na różne nasze przypadłości, na naszym barometrze pogody ducha zdarzają się czasem zmiany nastroju. Wtedy, chcąc nie chcąc, sprawiamy czasem przykrość naszym kolegom, opiekunom i wszystkim, którzy się tu o nas troszczą. Ale oni na szczęście wiedzą czemu tak jest, rozumieją i mimo wszystko nie przestają nas kochać. Z wzajemnością zresztą…    

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst