I BABKA TKA I MATKA TKA…

Podczas kolejnego wyjazdu jaki zorganizowaliśmy wspólnie z naszymi wychowankami, a w zasadzie dla nich, naszym celem było Bielsko – Biała. W planach od samego początku mieliśmy wyłącznie zwiedzanie Starej Fabryki połączone z warsztatami tkackimi oraz wizytę na Zamku Książąt Sułkowskich. Rozpoczęliśmy od  Muzeum Starej Fabryki. Na przygotowanej tam wystawie przedstawiono historię bielskiego przemysłu włókienniczego, ale jak się okazało nie tylko, bo ostatecznie skończyło się na małym fiacie, który w pewnym czasie też stał się ikoną tego miasta. Był to dla nas sympatyczny „spacer” po starej pełnowydziałowej fabryce z prezentacją różnorodnych krosien. Wystawa ciekawa, interesująca. My jednak bardziej skupiliśmy się na warsztatach tkackich „Tkanie w koło na wesoło”. Podczas warsztatu mieliśmy okazję dowiedzieć się jak powstają materiały tkackie, kto to był sukiennik, a kogo nazywano kupcem.  Naszym zadaniem było odtworzyć wzór tkacki.  Pani instruktorka miała do nas ogromną cierpliwość, bo to zadanie nie jest wcale takie proste na jakie wygląda. Po Starej Fabryce przyszła kolej na zamek. Muzeum zwiedzaliśmy z przewodnikiem, który przedstawił nam historię zamku, miasta i okolic. Poznaliśmy również legendę dotyczącą powstania miasta Bielsko – Biała. Głosi ona, że niegdyś na miejscu obecnego zamku mieścił się gródek rozbójników napadających na podróżujących kupców. Książę opolski Kazimierz miał w końcu zdobyć ową fortalicję i wytępić zbójców, a w miejscu tym wystawić dwór myśliwski, który z czasem rozbudowano do postaci okazałego zamku, przy którym rozwinęło się miasto. I całe szczęście, bo w miastach łatwiej niż gdzie indziej można znaleźć restaurację, a po zwiedzaniu człowiek robi się zwykle głodny… Tak też i tę naszą podróż zakończyliśmy w jednej z popularnych sieciówek, co specjalnie nie zdziwiło uczestników naszej wycieczki, za to bardzo ich ucieszyło…

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst