LEKCJA W BROWARZE (2 sierpnia 2019)

DSC 0060

DSC 0060„Warzenie piwa przynosiło zysk właścicielom ziemi pszczyńskiej” – tak zapisano w księdze dochodu w 1613 r. Ta pierwsza wzmianka otwiera pełną zwrotów akcji historię Tyskich Browarów Książęcych. Oficjalnie browar powstał w roku 1629 – wtedy to zapisano w urbarzu, czyli księdze zawierającej spis majątku danego właściciela, że w folwarku co tydzień można warzyć piwo, które przynosi „znaczną korzyść”. Założycielami i właścicielami browaru byli wolni panowie z rodu Promitzów. W XVIII w. browar podupadł i musiało minąć 100 lat zanim trafił w ręce gospodarza idealnego. Był nim książę pszczyński Jan Henryk XI Hochberg – przedsiębiorca i wizjoner, który uczynił z browaru miejsce wyjątkowe w skali Europy. Od jego tytułu pochodzi nazwa browaru. Książę zmodernizował i rozbudował browar przekształcając go w perłę architektury XIX-wiecznej. Był to rok 1861. Wprowadził on do browaru najnowsze osiągnięcia epoki – elektryfikację i kolej żelazną. Mistrzowskim posunięciem okazało się jednak co innego. Julius Müller był nie tylko mistrzem piwowarskim, ale i obieżyświatem, który w niejednym europejskim browarze warzył piwo. Poznał sekret wyśmienitego złocistego lagera, którego warzył z użyciem drożdży dolnej fermentacji.

Książę go zatrudnił. Müller zastosował tę metodę w tyskim browarze i uzyskał piwo jakie znamy dziś, czyli złote, jasne z gęstą pianą. Metoda ta poprowadziła browar prosto do sukcesu – rozpoczęto produkcję na dużą skalę, a tyskiego lagera poznała cała Europa. Książę od początku stawiał na nowoczesne technologie warzenia: wprowadził maszyny do suszenia słodu i wytwarzania lodu, windę do transportu beczek z leżakowni oraz automatyczną butelkownię. Browar był więc w stanie sprostać olbrzymiemu popytowi. W 1897 roku Tyskie Browary Książęce uwarzyły po raz pierwszy 10 milionów litrów piwa. Było to wielkim osiągnięciem, a browar był w tamtym momencie jednym z największych w Europie. Po plebiscytach browar znalazł się w granicach państwa polskiego, ale spokój trwał krótko. W 1939 roku dostał się pod zarząd komisaryczny III Rzeszy i zaczął warzyć „Wehrmachtsbier” – piwo dla wojska. Wycofując się Niemcy zaminowali browar, na szczęście jednak, nie zdetonowali ładunków. Po wkroczeniu wojska radzieckiego w 1945 r. pracownicy uchronili browar przed dewastacją, a urządzenia przed wywiezieniem. Rok później został znacjonalizowany, a z etykiet zniknęła korona kojarzona z „wrogiem klasowym”. Powróciła, ale dopiero w 1982 roku. Lata dziewięćdziesiąte to czas prywatyzacji i ogromnych inwestycji w nowe technologie. Tych zmian na przestrzeni wieków było bardzo wiele i tylko jedno się nie zmieniało: dbałość o najwyższą jakość piwa. Ona przez cztery stulecia była priorytetem. Julius Müller i nowa metoda, coraz nowsze urządzenia i laboratorium kontrolujące jakość piwa od przeszło 100 lat, a wreszcie zastosowanie zamkniętej fermentacji w latach 60. XX wieku. Jeśli do tego dodać pasję ludzi związanych z browarem, otrzymamy piwo, które zasłużenie nazywane jest „złotem Tychów”.

Przedstawione informacje, znalezione na stronie internetowej tyskiego browaru, stały się inspiracją do ciekawego wyjazdu. 2 sierpnia odbyła się wycieczka uczestników naszego środowiskowego domu samopomocy do Muzeum Browarnictwa Tyskiego. Aby było ciekawiej, warto dodać, że tego dnia obchodzono Międzynarodowy Dzień Piwa i Piwowarstwa, zatem pomysł na przeprowadzenie wyjazdowej lekcji historii wydaje się być w pełni usprawiedliwiony. Pani przewodnik, która zafundowała wszystkim ciekawą lekcję historii, opowiadała nam o początkach powstania Browaru w Tychach, o tym kto wtedy był jego właścicielem, jakie były obyczaje i jak to wszystko z biegiem lat i wydarzeń się zmieniało. Powtórzyła zatem to, co niektórzy już znaleźli w internecie, ale o wiele bardziej ciekawie i z większą dawką humoru. Po zakończonym zwiedzaniu części muzealnej, samego zakładu oraz rozlewni zostaliśmy zaproszeni na degustację… I wierzcie lub nie, w naszym przypadku był to sok owocowy…

{gallery}phocagallery/2019_ROK/Lekcja_browar{/gallery}

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst