MECZE NIEZUPEŁNIE LEGALNE (15 sierpnia 2021)

zajawka mecze nielegalne

zajawka mecze nielegalneBoisko od jakiegoś czasu jest już gotowe. Pięknie to wszystko wygląda, tylko szkoda, że nie było jeszcze oficjalnego otwarcia. Większość mieszkańców zainteresowanych grą w piłkę przez jakiś czas nie podejmowało jakoś tego tematu i choć chęć, aby skorzystać z pięknej, sztucznej murawy od jakiegoś czasu coraz bardziej w nich narastała, aby o tym pogadać jakoś się nie zeszło. Ostatecznie jak by to niby miało być… Grać na niepoświęconym? Kto to widział? Z odsieczą przyszedł im ostatecznie sam pan dyrektor. Pewnego dnia przyszedł do Ośrodka późnym popołudniem, kiedy na dworze nie było już tak ciepło zapytał kto jest chętny, aby zagrać. Z chętnymi nie było problemu. W ciągu kilku minut byli gotowi. Kompletne stroje sportowe od dawna czekały w gotowości i wystarczyło tylko po nie sięgnąć. Zachwytom nie było końca jedni kładli się na murawie, inni głaskali sztuczną trawę rękami, dotykali bramek, siatek, wszystkiego.

Wszystko było takie nowe i takie piękne… Nie mogli się nacieszyć. I jeszcze to, że piłka nie uciekała i nie trzeba było za nią gonić. Można było prać ile wlezie bez konieczności wybierania się na wycieczkę do lasu w razie przestrzelenia. Grali więc i grali, prawie do zmroku. Potem niestety trzeba było się już zbierać i wracać do Ośrodka. I tak było prawie codziennie. Wracali zadowoleni. Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Mają swoje, wymarzone boisko. Czego jeszcze można chcieć do pełni szczęścia? Otóż, można. „Pogralibyśmy jeszcze” – powiedział pewnego razu Patryk kiedy wracali po meczu do Domu. „Może by zrobić tam jeszcze takie światła, jak na prawdziwym stadionie, moglibyśmy wtedy dłużej grać…” Znajdowali się na wysokości Aquadromu. Twarz dyrektora błyszczała od potu i jaśniała od światła bijącego z basenu. Nic nie powiedział, ale uśmiechał się szeroko. Poklepał tylko pomysłodawcę po plecach. Był szczęśliwy, bo pomysł z boiskiem okazał się być jak najbardziej trafiony. Z drugiej strony, kto wie, może to i dobry pomysł. No co, teraz, jak mamy własny prąd…

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst