MISTRZOSTWA NA EKRANIE (27 – 28 lipca 2020)

DSC05254

DSC05254Kolejnym pomysłem jaki wyszedł od naszych, przebywających w izolacji, mieszkańców był impuls do zorganizowania kolejnego turnieju o charakterze sportowym. Kiedy okazało się, że chodzi o zawody „we fuzbalu” zrodziło się pewne napięcie, bo wiadomo, że warunków do rozegrania meczu piłkarskiego nie mamy praktycznie żadnych, ale wkrótce się okazało, że chodzi o rozgrywki, które miałyby być prowadzone na telewizyjnym ekranie. Wszyscy zatem, którzy na co dzień korzystają z rozrywki dostarczanej przez różnego rodzaju konsole telewizyjne, ze szczególnym umiłowaniem „Fify” w jej dwudziestej, aktualnej odsłonie, zapisali się do udziału w turnieju. Nieliczni, jak się okazało nie mieli do tej pory z grą jakichkolwiek kontaktów, ale postanowili spróbować swoich sił. Niemałe emocje wywołało już samo losowanie drużyn. Przygotowano dwanaście flag symbolizujących reprezentacje krajów jakie drogą losowania zostały przyporządkowane poszczególnym uczestnikom turnieju.

Wśród nich, obok Brazylii, Anglii czy Belgii nie zabrakło także Polski. Najbardziej ucieszył się Antek, który od początku chciał grać Włochami i właśnie ta drużyna przypadła mu w udziale! Aby zabawa mogła potrwać nieco dłużej w fazie grupowej powstały cztery grupy, po trzy drużyny. Aż dwie z każdej grupy miały przejść do ćwierć finałów! Emocji już na tym etapie nie brakowało. Energetyczne ubytki uzupełniano odpowiednio schłodzoną czekoladą i coca-colą. Po trzech godzinach zmagań, kiedy zakończyła się faza grupowa, przebiegająca w prawdziwie sportowej atmosferze, ogłoszono przerwę do dnia następnego. Druga część zawodów, podobnie jak pierwsza, wywoływała rumieńce zarówno na twarzach graczy jak i kibiców. Już poprzedniego dnia ustalono zasady jakie miały towarzyszyć rozgrywkom. Przypomniano, że wszyscy zawodnicy zobowiązani są do odnoszenia się do siebie nawzajem z szacunkiem, że są zobowiązani do poszanowania sprzętu, który na czas turnieju został użyczony przez Daniela i Antka i oczywiście wyrażają się w sposób, którego nie musiałby się wstydzić wzorowy przedszkolak. I zasadniczo się wszystkim udało do pewnego momentu… Ale wiadomo, że wszyscy czasem ulegamy różnym słabościom, a poziom towarzyszącego rozgrywkom napięcia przepala czasem bezpieczniki. Tak więc w meczu półfinałowym doszło ostatecznie do walkowera, a co za tym idzie nie rozegrano również meczu o trzecie miejsce. Za to w finale zmierzyły się reprezentacje Anglii i Belgii. Trzeba przyznać, że Anglia, czyli Sebastian Baranowicz z meczu na mecz dostarczała kibicom coraz większej dawki emocji. Praktycznie, prawie każde spotkanie kończyła ona zwycięstwem w ostatniej minucie lub nawet w doliczonym czasie. Nie inaczej było w finale, gdzie decydująca bramka padła tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Zwycięstwo zawodnika i drużyny, która nie była faworytem w finale, bo raczej wszyscy stawiali tu na Mariusza Janochę, było dla wszystkich prawdziwą niespodzianką. Trzecie miejsce zajął Michał Halik, sprawnie kierujący drużyną Holandii. Po raz kolejny okazało się, że piłka nożna jest nieprzewidywalna, jak również, że dopóki piłka jest w grze, wszystko się może zdarzyć. Wszyscy zawodnicy biorący udział w turnieju otrzymali pamiątkowe dyplomy. Trzej najlepsi gracze zostali obwieszeni przez pana dyrektora medalami, do których dołączono ogromne czekolady dopasowane kolorem opakowania do metalowych krążków, zaś najlepszy, czyli Sebastian zabrał ze sobą do swego pokoju olbrzymi, przygotowany przez panią Kasię i jej grupę, w naszym warsztacie terapii zajęciowej, puchar. Było to prawdziwe święto piłki nożnej. Prawdziwe? No cóż, chyba tak. W czasach pandemii, kiedy tak wiele rzeczy robimy zdalnie i wirtualnie również bieganie po boisku zostało zastąpione grą po której nikogo nie bolały nogi…

{gallery}phocagallery/2020_ROK/Mistrzostwa_na_ekranie{/gallery}

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst