Renesansowy zamek kamienno – ceglany w Chudowie, którego fragmenty zachowały się do dnia dzisiejszego, powstał najprawdopodobniej na miejscu wcześniejszego średniowiecznego. Zbudował go Jan Gierałtowski, który w 1532 roku nabył tu dobra rycerskie położone na terenach dzisiejszego Chudowa i Paniówek. Gierałtowscy byli w posiadaniu zamku do 1622 roku, natomiast w latach 1706 -1767 majątkiem władała rodzina Foglarów. W tym czasie, choć dziś trudno w to uwierzyć, zamek stał się jedną z najwspanialszych rezydencji na Górnym Śląsku, organizującą wystawne przyjęcia. W pierwszej połowie XIX wieku na zamku osiadł Aleksander von Bally, który znacznie przebudował zamek. Nie zachował on, niestety, pierwotnego stylu architektonicznego. W 1875 roku na zamku wybuchł pożar, który zniszczył część zabudowy.
Nie została ona już odremontowana po pożarze, a wręcz przeciwnie, zamek częściowo rozebrano, tak, aby mogła powstać, modna wówczas, romantyczna ruina. Pozostałości warowni niszczały do 1995 roku, kiedy to opiekę nad nią objęła, prężnie tu działająca, Fundacja „Zamek Chudów”. Od 2000 roku prowadzone są na tym obszarze badania archeologiczne, a ponadto prowadzone są prace nad odbudową zamku. Pięknie odrestaurowana jest wieża zamkowa, która została udostępniona turystom. Również otoczenie zamku nabiera kształtu i pięknieje z każdym rokiem. Powstała też plenerowa wystawa demonów śląskich, a stojący nieopodal Spichlerz z XVIII wieku stał się stylowym pensjonatem. Od początku maja do końca września w każdy weekend na zamku w Chudowie odbywają się ciekawe imprezy historyczne i nie tylko. Szczególnie warto wybrać się tutaj w połowie sierpnia, kiedy to, podczas Jarmarku Średniowiecznego, przed zamkiem wyrastają liczne kramy i kramiki.
My wprawdzie nie pojechaliśmy na jarmark, ale w czerwcowe popołudnie zrobiliśmy sobie wycieczkę do pobliskiego Chudowa. Rzeczywiście jest tak, jak opisano to w internetowym przewodniku. Drewniane figury, przedstawiające niegdyś popularne na Górnym Śląsku strachy, musiały jednak ustąpić miejsca zwykłej żabie… Pytanie tylko, czy zwykłej? Niektórzy próbowali się w niej doszukiwać zaklętej królewny, no bo jak zamek, to pewnie i królewna powinna być gdzieś niedaleko. Próbowali ją nawet odczarować, ale, niestety, nic z tego nie wyszło. No cóż, może to żaba nie była królewną, a może książęta nie zaangażowali się dostatecznie mocno i oszukiwali przy całowaniu…
