Kto choć raz był w Czaplinku na obozie sportowym organizowanym przez Olimpiady Specjalne, jak tylko pojawi się okazja, żeby wrócić w to miejsce, z przyjemnością od razu pakuje walizki. Nic w tym dziwnego, bo miejsce jest piękne, a ośrodek „Kusy Dwór” przyjazny i dobrze wyposażony. Jeżeli chodzi o bazę, trudno o bardziej właściwą do poprowadzenia zajęć sportowych, które jak by nie było, są podstawowym zajęciem w ciągu dnia dla wszystkich uczestników obozu. Kilka treningów dziennie dla każdej grupy prowadzonych jest na znajdujących się na terenie ośrodka boiskach do piłki nożnej i do koszykówki, zaś trenujący sporty wodne kręcą się wokół przystani wypożyczając od życzliwego bosmana to żaglówki, to kajaki, to rowerki wodne, którymi codziennie (głównie kajakami) pokonują od kilku do kilkunastu kilometrów. Kolarze mają do dyspozycji rowery, które przy tak intensywnej eksploatacji, jaką przyjęli za normę trenerzy, tak naprawdę odpoczywają dopiero w nocy. Równie intensywnie pracowali jeżdżący na wrotkach, lekkoatleci, czy grający w bocce.
Niezależnie od prowadzonych treningów, organizatorzy starają się, aby wypoczynek również był czynny, stąd tak wiele dodatkowych atrakcji. Wycieczki, ogniska z tańcami, dyskoteki czy zwykłe spacery po obiedzie – wszystko to wiąże się z ruchem na świeżym powietrzu, a o to przecież chodzi na obozie sportowym. Do Czaplinka pojechało w tym roku osiemdziesięciu niepełnosprawnych sportowców z całego Śląska, którym towarzyszyło dziewiętnaście osób kadry – głównie trenerów. Największe emocje wzbudziły, jak zawsze, wielkie regaty rozgrywane o puchar wspomnianego już bosmana, ale prawie dorównywały im te, które wykrzesali z siebie zarówno kibice, jak i grający w meczu piłki nożnej pomiędzy reprezentacjami olimpiad i gospodarzy. Jest to zawsze wielkie wydarzenie, gromadzące na placu boju wszystkich związanych z jedną i z drugą drużyną. Niezapomniane będą też wyprawy do Sławogrodu, czyli starosłowiańskiego grodziszcza, gdzie dodatkowo nasi wychowankowie mogli potrenować strzelanie z łuku, czy przymierzanie rycerskich zbroi w zamku Drahim, do którego można dotrzeć i drogą lądową i wodną. Na wstępie powiedziano, że ktokolwiek był już w Czaplinku, chętnie tam wraca. Nic dziwnego zatem, że tegoroczni uczestnicy obozu już marzą i pytają, czy w przyszłym roku znowu tam pojedziemy…
