Po raz kolejny okazało się, że cotygodniowe treningi naszych zawodników nie poszły na marne. Tym razem wysiłek, jaki kolarze wkładają w przygotowania do kolejnych zawodów zaowocowały medalami we wszystkich możliwych kolorach. Aż trzech naszych zawodników pojechało wraz ze swoim trenerem do Poznania, by wziąć udział w Ogólnopolskich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych. Wszystko odbywało się na obiektach poznańskiej Malty. Pierwszy dzień nie sprzyjał niestety rekordom. Zawodnicy zmagali się tego dnia z silnym wiatrem. Deszcz również nie ułatwiał im zadania. Jechali ostrożnie, bo przy tych warunkach nie trudno było o wypadek. Warunki atmosferyczne następnego dnia wcale nie zapowiadały się lepiej, jednak po jakimś czasie poranny chłód ustąpił, chmury się rozstąpiły i zrobiło się całkiem przyjemnie. Zawodnicy starali się pokazać z najlepszej strony. Występowali w różnych grupach sprawnościowych.
Sylwester Rak zdobył w swojej grupie sprawnościowej złoty medal jadąc na dystansie 500 metrów. Pokonał go z wynikiem 1 minuta, 18 sekund i 95 setnych, który okazał się najlepszy. W innej grupie sprawnościowej, na tym samym dystansie, Damian Łukaszewski stanął na podium z brązowym medalem. Wynik jaki osiągnął to 1 minuta 9 sekund i 87 setnych. W jeszcze innej grupie sprawnościowej, najsilniejszej ze wszystkich, Michał Grabski zajął drugie miejsce z wynikiem 57 sekund i 52 setne. Był to najlepszy wynik spośród wszystkich osiągniętych przez naszych zawodników, jednak jak wspomniano grupa sprawnościowa, w której startował Michał była najsilniejsza. Michał startował jeszcze na 1000 metrów, gdzie również wywalczył brązowy medal. Damian również nie zadowolił się jednym medalem i na dystansie jednego kilometra powtórzył swój wcześniejszy sukces. Sylwkowi zabrakło zaledwie siedem sekund aby ponownie stanąć na podium na dłuższym dystansie. Chłopaki, o czym zapewnia ich trener, dali z siebie naprawdę wszystko. Na szczęście w pomieszczeniach do odnowy biologicznej, w czterogwiazdkowym hotelu o wysokim standardzie, w którym ich zakwaterowano, szybko odzyskali siły. Były im one potrzebne następnego dnia. W czasie wolnym, przed ceremonią zakończenia udali się na zwiedzanie poznańskiej starówki. Mimo biologicznego odnowienia pozwolili się jednak podwieźć tramwajem, co okazało się być chyba największą atrakcją całego wyjazdu. Robili sobie nawzajem pamiątkowe zdjęcia, wyglądali przez okna. Dostrzegli nawet autobus o numerze 146, co wywołało nie tylko wielkie zdumienie, ale i wzbudziło niewielką, ale jednak, tęsknotę za domem. Jak to mówią: wszędzie dobrze, ale w domu – wiadomo…
