Kiedy jedna z instruktorek wraz ze swoimi wychowankami zaczęła ustawiać jedne na drugich palety, które stały od jakiegoś czasu nieużywane pod murem, nie wszyscy domyślili się efektu jaki już niedługo miał ukazać się ich oczom. Szczerze mówiąc mało kto się domyślał. Tylko nieliczni koledzy, którzy wsparli od strony technicznej podjęte przedsięwzięcie zostali wtajemniczeni w sekretne plany. Dopiero kiedy trzy piramidy z palet zostały ustawione na betonowych stopkach, i kiedy ustawiono na nich specjalne burty, do których przymocowano mocną folię i wsypano ziemię zasadzono w nich zakupione wcześniej zioła, kwiaty i sadzonki warzyw. Oczywiście wszystko odbyło się z zachowaniem odpowiednich odstępów. Obficie podlane przez uczestniczących w całym przedsięwzięciu wychowanków rośliny już następnego dnia dały znać po sobie, że dobrze się tu czują. No, może poza dwoma, których liście zostały przez tę jedną noc mocno nadwyrężone przez jakieś zwierzę. Nowe grządki, które z całą pewnością można nazwać mini-ogródkiem sensorycznym, bo i pachną i wyglądają, zatem działają na wiele naszych zmysłów, stały się też atrakcją dla sąsiadujących z nimi pszczół, które z pewnością często będą przysiadały na kwitnących tam kwiatach. Szczypiorek, pomidory, rukola, listek bazylii, czy mięty dodany do posiłku czy orzeźwiającej wody, będzie odtąd absolutnie świeżym. Już nie możemy się doczekać kiedy wzejdą pozostałe, wysiane do gruntu, rośliny. Najlepsze jednak jest to, że do przygotowanych grządek wcale nie trzeba się będzie schylać i tym większa frajdę będą mieli z ich uprawiania nasi ogrodnicy. Oj, czego to ludzie nie wymyślą, żeby się tylko nie narobić…
