PIĘĆ SEKUND DO SREBRA (13 maja 2022)

zajawka halowa zabrze

zajawka halowa zabrzeNasi wychowankowie słynęli kiedyś z wysokiego poziomu w piłce nożnej. Nie znaczy to wcale, że obecnie jest beznadziejnie, bo regularne treningi prowadzone przez trenerów i instruktorów sprawiają, że mamy nadal i silniejszą drużynę i trochę mniej silną. Mamy też stały kontakt z naszymi przyjaciółmi, którzy w razie potrzeby tworzą z naszymi zawodnikami drużynę zunifikowaną. Ale jak to mówią: lepiej to już było… Z takim właśnie nastawieniem, czyli z niezbyt wygórowanymi ambicjami i oczekiwaniami pojechaliśmy do Zabrza, gdzie w ramach Olimpiad Specjalnych w tamtejszej hali sportowej MOSiRu rozgrywane były zawody w piłce nożnej. Jedną z największych atrakcji tych zawodów okazał się być pan Stanisław Oślizło – były zawodnik Górnika Zabrze i wielokrotny reprezentant Polski, który nie tylko przez kilka godzin rozdawał autografy i pozwalał na robienie sobie z nim zdjęć, ale odpowiadał też na liczne, zadawane przez uczestników zawodów pytania.

Robił to z wielką życzliwością i autentyczną radością. Świadczył o tym uśmiech, który praktycznie nie opuszczał go ani na chwilę. To piękne, kiedy tak uznany sportowiec, piłkarz takiej klasy, dzieli się swoimi doświadczeniami z tymi, którzy są na początku swej drogi lub tymi, którzy jak w tym przypadku, nigdy prawdopodobnie nie osiągną takiego poziomu, ale wkładają w to co robią całe serce. I to ostatnie ich łączy. Szczególnie naszemu Stasiowi Trieblowi pan Oślizło przypadł do gustu. Duże znaczenie miało tu z pewnością to samo imię noszone przez obydwu sportowców, ale przede wszystkim serce do walki, o którym pan Stanisław opowiadał, a nasz Stasiu szczególnie tego dnia je okazał. Na pochwałę zasługuje również najbardziej bramkostrzelny z naszej drużyny Mariusz Janocha i Michał Grabski, który okazał się być tego dnia odkryciem meczu. I tak naprawdę, co by nie mówić, wszyscy nasi zawodnicy zasłużyli w Zabrzu na duże uznanie. Przywieźli oni w końcu upragniony medal. Wprawdzie brązowy, ale mało brakowało, a byłby srebrny. Gdyby nie ostatnie pięć sekund meczu, w którym ważyły się losy koloru medalu, gdyby nie strata bramki pięć sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego, gdyby nie remis, który zmienił układ punktów. Oj gdyby! Mamy brąz i to jest ważne i piękne! Spotkaliśmy wspaniałego sportowca. Mamy piękne zdjęcia. Czego jeszcze można chcieć? No właśnie. Można, bo gdy jest się tak blisko, to apetyty rosną …

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst