Pojawił się pomysł! Narodził się nagle, po koncercie telewizyjnym transmitowanym z Jasnej Góry. Koncert pieśni maryjnych! Tak, to trzeba zrobić! Jest maj. Nabożeństwo majowe jest odprawiane w naszej kaplicy każdego dnia. Ksiądz Antek bardzo się ucieszył z przedstawionej inicjatywy. To on zachęcił nas, aby z realizacją nie czekać na ostatnie dni maja, ale żeby koncert pieśni maryjnych zorganizować jak najprędzej.
Może zachęci on innych i na wieczorne nabożeństwa będzie przychodzić jeszcze więcej mieszkańców? No pewnie nie ma co czekać. Po kilku intensywnych próbach byliśmy gotowi. Powstały dwie nowe aranżacje.
Odkurzono też stare, już przećwiczone. W sobotnie popołudnie, wraz z nowymi członkami zespołu, wyposażonymi w instrumenty perkusyjne stanęliśmy przed rodzimą widownią, która dość szczelnie wypełniła naszą kaplicę. Przywitał nas pięknie nasz kapelan, który dał nam też wsparcie, kiedy nie wiadomo czemu nie odpalił nam pierwszy podkład…
Po odśpiewaniu dwóch tradycyjnych pieśni przez lud i księdza Antoniego wszystko poszło już gładko. Publiczność włączała się w śpiew tam gdzie pojawiały się znane refreny. Nogi same rwały jej się do tańca gdy pojawiły się latynoskie rytmy. Powstrzymała się jednak, bo nie wiedziała, czy to nie grzech tańcować w kaplicy. Wprawdzie na jednym naszym koncercie w Katowicach dwie siostry zakonne tańczyły przy tej samej wiązance twierdząc, że grzechem byłoby nie tańczyć, ale to nie było w kaplicy… Wszystko to działo się na chwałę Matki Bożej! Z wielką radością w sercu uklęknęliśmy przed Najświętszym Sakramentem, aby podczas majowego nabożeństwa podziękować za to, że wszystko się udało. Za koncert, za pierwszy występ nowych i wiele jeszcze innych rzeczy. Po wyjściu z kaplicy, kiedy posprzątaliśmy już wszystkie kable i wynieśliśmy nagłośnienie jeden z nowoochrzczonych artystów podszedł z wypiekami na twarzy i powiedział z uśmiechem: „To był mój pierwszy z wami występ.
Fajnie było. Wszystko się udało. Jestem bardzo szczęśliwy!” Wychodzący z kaplicy widzowie uśmiechali się i dziękowali. Jeżeli ktokolwiek z nich, choć przez chwilę, też był bardziej szczęśliwy – to o to chodziło!
{gallery}phocagallery/2021_ROK/Dla_Maryi{/gallery}
