Dopiero trzeci dzień nasi mieszkańcy zakwalifikowani do WTZ nie uczestniczą w zajęciach warsztatowych, a już mocno zdążyli zatęsknić za swoimi instruktorami i kolegami. Postanowiono, że taka sytuacja zostanie utrzymana dopóki liczba dziennych zakażeń znacząco nie spadnie. Niektórzy są z tego powodu bardzo niezadowoleni, jednak ograniczenie możliwości zakażenia jest absolutnie w naszym wspólnym interesie, gdyż być może pozwoli nam uniknąć konieczności izolacji na dużą skalę, bo w naszym wypadku tylko taka wchodzi w grę… Nasza świetlica terapeutyczna nie jest w stanie zmieścić wszystkich chętnych, zatem zajęcia prowadzone są też w świetlicach grupowych. Najlepiej jednak się sprawdzają zajęcia grupowe dla wszystkich organizowane w jadalni. W tym tygodniu było już kino, był koncert kolędowy, no i w końcu przyszedł czas na bal karnawałowy. Tym razem nie trzeba było nikogo namawiać.
Na sygnał podany przez opiekunów do jadalni przybyli prawie wszyscy warsztatowicze (i wielu innych, którzy z warsztatami nie są wprawdzie związani, ale za to bardzo lubią tańczyć). Już przy wejściu podnosząc ręce z uniesionym do góry kciukiem wielu z nich wyraziło swoje zadowolenie z zaproponowanego im sposobu na spędzenie czasu. Przez ponad dwie godziny, bez przerwy, „parkiet” był pełny. Wspierani w tańcu przez personel mieszkańcy doskonale wykorzystali każdą minutę. Kółka, węże, tańce w parach i solo – wszystko to sprawiło, że opuszczający naszą jadalnię uczestnicy zabawy byli wprawdzie zmęczeni ale i rozpromienieni. Tak samo wyglądali towarzyszący im pracownicy. Warto jednak było, bo zawsze to lepiej się tak zmęczyć niż słuchać przez pół dnia marudzenia…
