Na Śląsku, na kogoś, kto jest zakręcony na jakimś punkcie, czy oddaje się czemuś z wielką pasją, mówi się, że… „mo ptoka”. Co jednak powiedzieć, jak ktoś jest zakręcony na punkcie ptaków? Nie wiadomo. Jednak wygląda na to, że uczestników naszego środowiskowego domu samopomocy dotyczy to drugie. Nie dość, że zaczęli się dość regularnie spotykać z hodowcą i treserem drapieżnych ptaków to jeszcze pojechali ostatnio do Katowic do… „Papugarni”. Jest to dość niezwykłe miejsce, pełne egzotycznych ptaków, które wolno latają wśród osób odwiedzających. Przy wejściu wszyscy uczestnicy dostali pojemniczki z pokarmem, wobec czego sprytne papugi bardzo chętnie przylatywały do zwiedzających. Nie darmo mówi się o tym, że papugi należą do najmądrzejszych ptaków. Wcale się nie bały. Siadały na głowach naszych uczestników, na rękach, barkach, dosłownie wszędzie.
Zdarzyło się nawet, że znajdując sobie wygodne miejsce na głowie jednej z naszych uczestniczek, niewielka papużka falista umościła sobie w jej włosach zaimprowizowane gniazdko i po prostu… zasnęła. Cóż było robić? Jak się teraz ruszyć w takiej sytuacji? Chcąc, nie chcąc, zostali tam nieco dłużej. Szkoda było przecież budzić stworzonka, które swoją nową przyjaciółkę obdarzyło tak dużym zaufaniem…
