Kolejne zajęcia treningowe Olimpiad Specjalnych miały inny niż zwykle charakter. Niemałym zaskoczeniem było dla wszystkich narysowanie przez panią Asię, kredą na chodniku, linii, które po chwili, po dodaniu do nich miniaturowych band, różnych oznaczeń oraz startu i mety, okazały się być trasą rowerową. Tyle tylko, że tym razem w treningu nie były potrzebne prawdziwe rowery. Zastąpiły je zwyczajne kapsle pozyskane po otwarciu kapslowanych butelek z napojami. Jakże popularna przed laty wśród dzieci gra, w dobie rozrywki opartej na wykorzystywaniu komputerów, tabletów i smartfonów, wydała się być zupełnie zapomniana. Trudno byłoby znaleźć dziś kogoś, kto widziałby w ostatnim czasie młodych ludzi rozgarniających butem (koniecznie bez obcasa!) ziemię, piach lub jakiekolwiek miękkie podłoże w celu „pociągnięcia trasy”. Trudno się też dziwić, skoro większość takich miejsc na osiedlach zostało uporządkowanych i utwardzonych kostką.
My też ostatecznie musieliśmy się ograniczyć tylko do rysowania. Po krótkim instruktarzu zawodnicy przystąpili do gry. Ważna była technika uderzenia w kapsel, siła i precyzja przy dojeżdżaniu do zakrętów i przede wszystkim dużo cierpliwości. Zawodnicy uderzali zwykle palcem wskazującym, ale niektórym najwygodniej było pstrykać kciukiem (!). Rozgrywkom zasadniczo towarzyszyło skupienie, choć nie zabrakło również momentów, w których pojawiały się wyartykułowane emocje. Uśmiechy na twarzach grających świadczyły jednak o dobrej zabawie, a to w tym momencie było najważniejsze. No i oczywiście jeszcze jedno było najważniejsze, mianowicie to, że uśpione od dziesięcioleci kapsle znowu ożyły!
{gallery}phocagallery/2020_ROK/Przebudzenie_kapsli{/gallery}
