PRZEDSZKOLAKI W WARSZTACIE

Bardzo nas ucieszyły odwiedziny gości z Miejskiego Przedszkola nr 25 w Rudzie Śląskiej. Dzieci wraz z towarzyszącymi im paniami obeszły najpierw budynek warsztatów doceniając w sobie tylko wiadomy sposób zaprezentowane im boisko wielofunkcyjne, mini ogródek i naszą pasiekę. Przy pasiece pojawiło się nieco większe napięcie, bo przecież nigdy ostatecznie nie wiadomo, czy pszczoły nie zrobią sobie akurat przerwy w zbieraniu nektaru i nie zainteresują się dziećmi. Po wejściu do budynku warsztatów dzieci zostawiły zbędne kurtki w jednym miejscu i poszły zwiedzać pracownie. Czego tam nie było: obrazy z koralików, drewniane zabawki, kwiaty ze szkła, a nawet całe wybrzeże ze wszystkimi polskimi latarniami. W pracowni modelarskiej spodobały im się chyba najbardziej kartonowe zwierzęta. Nic dziwnego, że w pracowni zoologicznej jeszcze bardziej im się podobało. Akurat była pora karmienia papug i dzieci wraz z instruktorem zachęcały nieco speszone ptaki do drugiego śniadania. Podchodziły do klatek i witały się z naszymi królikami i świnkami morskimi. O dziwo, tak samo odważnie przywitały się nawet z wężem, którego pan Marek wydobył specjalnie z terrarium. Duże wrażenie zrobiły na dzieciach zabytkowe krosna, które są nie tylko ozdobą pracowni tkackiej, ale jak się okazuje wciąż nadają się do tkania. Dzieci, z pomocą naszego instruktora spróbowały swoich sił w tej niełatwej sztuce, zręcznie przerzucając czółenko z nitką  z jednej strony na drugą. Ostatnią odwiedzoną pracownią była pracownia ceramiczna, gdzie głównymi materiałami używanymi podczas zajęć są gips i glina. Tu dzieci otrzymały na pamiątkę gipsowe miniatury, które sprawiły im naprawdę wiele radości. Przez cały ten czas ciekawie chłonęły opowieści instruktorów i podziwiały prace tworzone przez uczestników zajęć terapeutycznych. Już nieco zmęczone chętnie usiadły w końcu by wysłuchać zaplanowanej na ten dzień historii o żółwiku, który próbował uczyć się gry na instrumencie. Jeden z naszych uczestników rozpoczął czytanie, a kiedy też się zmęczył został wyręczony przez pracownika. Chwila odpoczynku dodała wszystkim nowych sił. Był to właściwy moment na odzyskanie energii, bo właśnie trzeba było wracać na obiad. Było to fajne spotkanie dla obydwu stron. Dla naszych uczestników też chyba było ciekawe, bo wielu z nich pytało czy jeszcze kiedyś do nas przyjdą. No, mamy taką nadzieję!

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst