REMIS PEŁEN NADZIEI (19 czerwca 2021)

zajawka remis nadziei

zajawka remis nadzieiNa brak aktywności, chcący skorzystać z przygotowywanych w Ośrodku propozycji, nie mogą zasadniczo narzekać. Podczas jakichkolwiek wyjazdów wspomnianych propozycji jest jeszcze więcej. I co ciekawe, biorą w nich udział nawet ci, którzy na co dzień uchodzą za nieco mniej aktywnych. Tak było i tym razem. W sobotni wieczór pod wiatą rozwieszono duży ekran. Niektórzy myśleli, że szykuje się plenerowe kino. Było ono też zaplanowane, ale na inny dzień. Tego dnia była zaplanowana inna atrakcja. 19 czerwca, w ramach rozgrywek grupowych Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, reprezentacja Polski miała zmierzyć się z Hiszpanią. Wkrótce oprócz wspomnianego już ekranu zawisły flagi i powiewające proporczyki w białoczerwonych barwach, na stołach pojawiły się dmuchane pałki i plastikowe klekotki do robienia hałasu. Pięknie przygotowana strefa kibica czekała na fanów piłki nożnej.

Przyszli. Ubrani przeważnie na biało-czerwono. Niektórzy mieli na głowach czapki w barwach narodowych. Zarówno chłopcy jak i licznie zebrane dziewczyny naprawdę pięknie przygotowali się do kibicowania. Nie mogło być inaczej, bo i opiekunowie potraktowali tę sprawę bardzo serio. Już długo przed transmisją słychać było dźwięk trąbek i różnego rodzaju piszczałek. Wszystko zagłuszał jednak pan Kazik ze swoją grzechotką domowej roboty. Wszyscy wierzyli, że Polska mimo porażki ze Słowacją nadal będzie się liczyć w tych mistrzostwach. Ta wiara nieco osłabła w 25 minucie meczu kiedy Alvaro Morata umieścił piłkę w siatce naszej bramki, co sprawiło, że kilka osób zdecydowało, że dalej będą kibicować z łóżka. Drugą połowę rozpoczęliśmy więc w osłabieniu. Mimo tego, kiedy w dziewiątej minucie drugiej połowy nasz Robercik strzelił gola na remis niesamowity ryk wyrwał się z naszych gardeł i niósł się po górach. Słyszeli nas chyba aż w Wiśle, bo nam się wydawało, że też słyszymy innych kibiców zza siedmiu gór. Kilka razy jeszcze pojawiały się chwile napięcia, ale tak już więcej nie mieliśmy okazji zaryczeć. Mecz skończył się remisem dającym nikłą nadzieję, że jeszcze wszystko wydarzyć się może. Postanowiliśmy świętować ten remis w niedzielę i pozostawiliśmy udekorowaną na biało-czerwono wiatę. Rano okazało się, że trzeba było wszystko szybko pościągać, bo zaczęło mocno wiać. No dobra, ściągnęliśmy, ale naszych nadziei na awans nie pozwoliliśmy sobie rozwiać nikomu…

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst