Nikogo pewnie nie trzeba przekonywać jak bardzo naszym podopiecznym dokuczają te wszystkie ograniczenia, które od tak wielu miesięcy wszyscy musimy znosić. Wśród naszych wychowanków są również sportowcy, którzy przed wybuchem pandemii regularnie, kilka razy w tygodniu odbywali treningi w ramach zajęć klubu olimpiad specjalnych. Treningi z bocce, badmintona, golfa, tenisa stołowego, czy piłki nożnej gromadziły bardzo liczną grupę zainteresowanych tymi dyscyplinami. Niedostępne dla nich i ciągle reglamentowane obecnie obiekty sportowe zrodziły pewną myśl, która po głębokiej analizie naszych możliwości, dość szybko zaczęła być przekuwana w czyn. Zapadła decyzja, która przez wszystkich sportowców została przyjęta z ogromnym entuzjazmem. Budujemy boisko! Nie, to nie żart. Miejsca mamy pod dostatkiem. Pieniędzy trochę mniej, ale pewnie znajdą się i dobrzy ludzie, którzy nam pomogą. Cel i idea jaka nam przyświeca jest prosta i piękna.
Chcemy, niezależnie od sytuacji, dać możliwość naszym wychowankom, aby mogli się realizować sportowo, aby mieli się gdzie wyżyć, odreagować i zażywać rekreacji. Chcemy, by w tym miejscu mogli trenować badmintoniści, siatkarze, piłkarze i miłośnicy bocce. Ostatecznie chcielibyśmy, aby miejsce to było również miejscem integrowania się naszych wychowanków z ich zdrowymi rówieśnikami z dzielnicy. Prace zmierzające do tego, by nie były to tylko piękne marzenia i pomysły, ruszyły z kopyta. Wiadomo, że będzie znacznie taniej, kiedy część prac spróbujemy wykonać sami. Instruktorzy WTZ, którzy nie mają teraz za bardzo z kim pracować, bo zajęcia w warsztacie zostały do odwołania zawieszone, z wielkim oddaniem angażują się we wszystkie prace przygotowawcze. Najpierw trzeba było przesadzić rosnące w bezpośredniej bliskości przyszłego boiska drzewka. Pod płotem też im będzie dobrze, a i oddzielenie śmietnika od reszty zieleńca zieloną, żywą ścianą też dobrze wpłynie na krajobraz. Największym wyzwaniem było jednak na tym etapie utwardzenie podłoża. Przy wykopie i rozgarnianiu kamienia zaangażowano jednak ciężki sprzęt. Genialny pan operator koparki robił wszystko tak, aby było jak najmniej pracy ręcznej. Niemniej i tak się bez niej nie obędzie. Dzielni panowie instruktorzy, wspierani przez naszych konserwatorów, zmieniali się przy maszynach podczas ubijania kolejnych warstw kruszywa. Postronni zachodzą w głowę jak to możliwe, że to wszystko dzieje się tak szybko. Nieco ponad tydzień temu był tu przecież zieleniec. Nasz dyrektor, który jest głównym pomysłodawcą całego przedsięwzięcia, osobiście wszystkim zawiaduje i koordynuje wszystkie prace. Z wielkim przejęciem, niezależnie od pogody (a zimno było jak cho…, no bardzo w każdym razie) wspiera budowniczych jak tylko może. Zapytany przez kogoś o to, kiedy planuje otwarcie boiska odpowiedział, że w czerwcu. Rozmówca ledwo stłumił wybuch śmiechu. „Założymy się?” – zapytał z uśmiechem pełnym optymizmu, stroniący zwykle od grzesznego hazardu zarządzający budową. Kpina i niedowierzanie rozmówcy nie umknęły jego uwadze. Po chwili wahania zakład jednak nie został przyjęty. I chyba słusznie. Patrząc na to, co dzieje się przy Kłodnickiej 91, nie warto było ryzykować. Do czerwca przecież niedaleko. Wkrótce się przekonamy, kto miał rację. Powodzenia. Już się nie możemy doczekać!
{gallery}phocagallery/2021_ROK/Budowa_boiska{/gallery}
