Skoro pewnych rzeczy nadal nie możemy robić w realu, staramy się czasem zadowolić telewizyjnym erzacem. W tym roku nikt z naszych narciarzy nie miał możliwości stanąć na prawdziwym stoku. Narty i kijki, ukryte w magazynie sprzętu sportowego cierpliwie czekają na lepsze czasy. Prawdziwy renesans przeżywają za to, mające już dobrych kilka lat gry telewizyjne umożliwiające prowadzenie sportowych pojedynków przez mieszkańców, a nasza świetlicowa konsola, uchodząca powszechnie za staruszkę przeżywa obecnie swoją drugą młodość i ogólnie jest w rozkwicie. Tym razem po przeprowadzonym w formie rozgrzewki turnieju bowlingowym, zorganizowano wielkie zawody w narciarstwie zjazdowym. Niektórzy chcieli zrezygnować, patrząc z boku, jakie wygibasy trzeba było wykonać, aby mijać odpowiednio bramki stojące na stoku, ale ostatecznie nikt się z zawodów nie wypisał. I dobrze, bo śmiechu było co niemiara. A jeszcze więcej następnego dnia, kiedy okazało się, że większość zawodników ma potężne zakwasy i ledwo mogli zejść na śniadanie.
No cóż, jakieś „plusy ujemne” z takich harców mogą się przecież pojawić. Chyba, że dodamy do nich jeszcze zarwany stół, który nie uniósł dwóch przerośniętych, za to bardzo aktywnych kibiców… Ale to tylko świadczy o zainteresowaniu, jakim cieszył się nasz turniej. Mówię państwu, miejsc na stołkach brakło… Przy okazji bardzo dziękujemy panu Krzysiowi, naszemu konserwatorowi, który następnego dnia po zawodach stół zespawał i znowu można siadać…, to znaczy przy nim siadać, żeby nie było wątpliwości…
{gallery}phocagallery/2021_ROK/Slalom_na_niby{/gallery}
