Tworzą struktury społeczne, porozumiewają się ze sobą, występuje wśród nich podział zadań życiowych, są niezwykle pracowite i nie mają żadnych skłonności do agresji. A przede wszystkim zapylają rośliny – bez nich nie byłoby większości warzyw i owoców. Pszczoły, bo o nich mowa, to jedne z najbardziej pożytecznych i fascynujących owadów. Pomysł stworzenia miejsca dla nich przy WTZ krążył po naszej placówce od wielu miesięcy. Już w lutym tego roku dwóch naszych pracowników zaczęło uczęszczać na kurs pszczelarski. Podstawowa wiedza i praktyka, którą tam nabywają jest konieczna do wspólnego z uczestnikami WTZ prowadzenia pasieki. Miejsce dla pszczół powinno być starannie wybrane. Kawałek naszego ogrodu osłonięty od wiatru i lekko zacieniony wydaje się być dobrą siedzibą. W czasie kiedy zajęcia w WTZ były zawieszone, wyrównaliśmy i ogrodziliśmy ten teren dla bezpieczeństwa zarówno pszczół jak i ludzi. Bo chociaż pszczoły same nie atakują, to w obronie swojego ula potrafią dać się we znaki każdemu kto im zagraża.
Robią to jednak w ostateczności, mając świadomość, że po użądleniu umierają. Wreszcie można było zasiedlić przygotowane wcześniej trzy drewniane ule. Stało się to nocą 14 sierpnia. Podróż jest dla pszczół dużym stresem, stąd nocna pora wybrana na tą operację. Trzy rodziny pszczele przyjechały do nas z Żor. Każda z nich liczy kilkanaście tysięcy owadów rasy carnica, wśród których szczególną postacią jest matka. Nasze matki w łącznej liczbie 3 urodziły się w maju tego roku i na grzbietach mają niebieskie znaczki. Teraz pszczoły mają czas na rozeznanie okolicy, aklimatyzację i przygotowanie się do zimowli. Postaramy się im w tym pomóc. Możliwe, że w przyszłym roku nam się słodko odwdzięczą…
{gallery}phocagallery/2020_ROK/Słodkie_towarzystwo{/gallery}
