SPEŁNIONE MARZENIA (21 maja 2022)

zajawka spelnione marzenia

zajawka spelnione marzeniaDo Jarosławca dotarliśmy wieczorem poprzedniego dnia. Przyjechaliśmy prosto na kolację. Zostaliśmy bardzo życzliwie przyjęci przez uczestników i organizatorów turnusu rehabilitacyjnego, w którym również brało udział kilkoro innych naszych mieszkańców. Dołączaliśmy do nich na posiłkach, zamieszkaliśmy jednak w pięknym pensjonacie „Iwa”, niedaleko latarni morskiej. Słońce chowające się za horyzontem i niewielkie fale dobijające delikatnie do brzegu były tego wieczoru spełnieniem marzeń naszych mieszkańców. Kiedy w czasie izolacji związanej z pandemią nasi mieszkańcy nie mogli opuszczać Ośrodka doszło do rozmowy, która w pewien sposób zaowocowała tym wyjazdem. Wtedy zrobilibyśmy wszystko, aby uszczęśliwić naszych bardzo wtedy nieszczęśliwych mieszkańców. Zapytali o wycieczkę, gdy już będzie można pojechać. Wszędzie, gdzie tylko będziecie chcieli! A nad morze? Oczywiście, niechby się tylko to wszystko skończyło. I skończyło się… Przynajmniej na razie. Pytanie powróciło.

Powróciła też świadomość podjętego zobowiązania. Pojawiła się na szczęście sytuacja, która pomogła nam podjąć decyzję. Przy okazji wyjazdu wymieniły się opiekunki naszej Weroniki, która przebywała na turnusie. Wymarzone morze stało się faktem. Trafiliśmy w okienko pogodowe. Dwa dni pobytu różniły się bardzo. W pierwszym słupek na termometrze sięgał trzydziestu stopni, w drugim nie dotykał nawet trzynastu. W pierwszym dniu zażywaliśmy nie tylko kąpieli słonecznych. Najodważniejsi posunęli nawet do pełnego zanurzenia. Gry i zabawy na piasku, wygrzewanie się na leżakach, budowanie zamków, brodzenie w zimnej jeszcze wodzie, polowanie na muszelki i bursztyny były spełnieniem tych wszystkich oczekiwań, o których w pandemii można było tylko pomarzyć. Spacer na szeroką plażę przypominającą pustynię pozwolił nam zrozumieć dlaczego nazwano ją „Dubaj”. Nawet palm nie brakowało, bo mieliśmy je ze sobą jako dodatek do ekskluzywnych napojów. Wieczorna zabawa z naszymi przyjaciółmi z rudzkiej „Siódemki” dopełniła bezmiaru szczęścia. Nawet następnego dnia, kiedy okazało się, że słońce się na nas trochę obraziło też było cudownie. Najpierw skorzystaliśmy z zaproszenia naszych przyjaciół z turnusu i wymoczyliśmy się przez całą godzinę w krytym basenie, jaki znajdował się na terenie ośrodka rehabilitacyjnego. Plaża jednak nadal nas kusiła. Tym razem jednak nie było mowy o opalaniu. Największą atrakcją okazało się rozkładanie parawanów, które przy sporym tego dnia wietrze nie chciały się dać rozłożyć, marzyły zaś o karierze latawców. Siłę wspomnianego wiatru poczuć można było na latarni morskiej i poczuli ją ci, którzy zdecydowali się wdrapać na górę. Widok zrekompensował im trudy wspinaczki. Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze muzeum bursztynu i papugarnię. Wieczorem, przed pójściem spać, dość długo posiedzieliśmy jeszcze ciesząc się z wyjazdu. Czas miło płynął przy konkursach i zagadkach. Nie obyło się bez pantomimy uruchamiającej wyobraźnię. Jak zwykle Daniel okazał się tu być mistrzem. Aż szkoda się było rozchodzić. Ale cóż, rano będzie trzeba się szybko spakować i ruszać do domu. Dwa dni to niewiele, ale spędzone tak intensywnie i bogate w tak wiele atrakcji mogą czasem zastąpić nawet tygodniowy wyjazd. Mieszkańcy byli zadowoleni. Zadowoleni byli też sprzedawcy w sklepikach z pamiątkami, gdzie odbyliśmy kilka obowiązkowych wizyt. Zaopatrzeni i wyposażeni w piękne wspomnienia wróciliśmy szczęśliwie do domu.

{gallery}phocagallery/2022_ROK/jaroslawiec_plaza{/gallery}

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst