Ostatnią, trzecią grupą, która w ramach tegorocznej Olimpiady Radości miała okazję zmierzyć się z przygotowanymi przez instruktorów warsztatu stanowiskami byli uczestnicy naszego środowiskowego domu samopomocy. Mieli oni podobnie jak ich koledzy z pozostałych działów szczęście do słonecznej pogody, bo rzeczywiście na brak słońca nie można było tego dnia narzekać. Gdy jednak przyjrzeć się temperaturze, to był to najchłodniejszy z tych trzech olimpijskich dni. Niektórzy żartowali nawet, że spokojnie ten ostatni olimpijski dzień można by już podciągnąć pod olimpiadę zimową. Uczucie chłodu wzmagał jeszcze wyjątkowo silny wiatr. Dyscypliny tylko nie były zimowe, a takie same jak u pozostałych. Ostatecznie ruch na świeżym powietrzu spowodował, że z czasem wszyscy zawodnicy rozgrzali się odpowiednio i nikt już nie narzekał na początkowy chłód. Zabawa była przednia.
Największe emocje, jak zawsze wzbudził tor przeszkód, a w nim jeden z nowych jego elementów – stanowisko z blokującymi przejście naciągniętymi gumami, które trzeba było odpowiednio ponaciągać, by przedostać się na drugą stronę. Śmiechu było co niemiara. Uczestnicy ŚDS z wielką satysfakcją odbierali nagrody z rąk organizatorów. Widać było ich wielką radość. W końcu była to przecież Olimpiada – przede wszystkim – Radości.
