TY, CO W OSTREJ ŚWIECISZ BRAMIE

Wszyscy, którzy w ubiegłym roku wyjechali na pielgrzymkę do Ziemi Świętej otrzymali od biura podróży, które wtedy organizowało tamten wyjazd, propozycję rekompensaty za to, że ze względu na wojnę, która się wtedy rozpoczęła w Izraelu i konieczność wcześniejszej ewakuacji, nie wszystko odbyło się tak jak zaplanowano. Kiedy pielgrzymi usłyszeli, że w grę wchodzi zwrot pieniędzy lub inny zagraniczny wyjazd, jak jeden mąż wybrali ten drugi wariant. Tym razem również miał to być wyjazd pielgrzymkowy. Mieli wybrać się trochę bliżej, choć ostatecznie podróż autokarem trwała znacznie dłużej. Ponad czterdziestoosobowa grupa pod wodzą pana Przemka, jako szefa wyjazdu i księdza Antoniego – przewodnika duchowego – udała się do Tej, co w Ostrej świeci bramie i nowogródzki gród zamkowy ochrania, jak również przywróciła do zdrowia autora tego, chyba najbardziej znanego wszystkim Polakom tekstu, w którym wspominane jest miejsce otaczane wielką czcią na wzór naszej Częstochowy, tyle że na Litwie.

 

O szczegółach całego wyjazdu pięknie opowie nam ksiądz Antoni Bartoszek, który przygotowując tekst dla Apostoltwa Chorych podzielił się nim również z nami, za co mu bardzo serdecznie dziękujemy.

Relacja ks. Antoniego

We wspólnocie podopiecznych i pracowników Ośrodka dla Osób Niepełnosprawnych Najświętsze Serce Jezusa w Rudzie Śląskiej przeżyliśmy w dniach 13-18.05. br. pielgrzymkę na Litwę. Jako kapelanowi Ośrodka było mi dane duchowo towarzyszyć naszej grupie. To była daleka wyprawa. Odbywaliśmy ją autokarem. Wyruszyliśmy w poniedziałek 13 maja, wcześnie rano, właściwie w nocy. Naszym pierwszym dłuższym przystankiem był Gietrzwałd. W tej małej miejscowości na Warmii znajduje się sanktuarium maryjne. Miały tam miejsce jedyne na terenie Polski objawienia Matki Bożej. Objawienia trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r., a tymi którym Matka Boża ukazała się były dwie dziewczynki: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Matka Boża na pytanie dziewczynek: „Kto Ty jesteś?” odpowiedziała: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”. W czasie objawień Maryja wyraziła pragnienie, aby ludzie codziennie omawiali różaniec. Tam w Gietrzwałdzie przeżyliśmy Eucharystię, w której uczestniczyły wraz z nami dzieci pierwszokomunijne przybyłe z jednej z warmińskich parafii.

Fakt udziału dzieci w Eucharystii pozwolił nam uświadomić ważną duchową prawdę: rolę dzieci w planach Bożych. Otóż w czasie Mszy świętej powędrowaliśmy duchowo w różne miejsca i czasy, gdzie ukazała się Matka Najświętsza. Zachęciłem do tej duchowej wędrówki podczas kazania. Najpierw wspomnieliśmy sobie Fatimę (wszak nasza Msza św. miała miejsce 13 maja), gdzie Matka Boża właśnie 13 maja 1917 roku objawiła się trójce portugalskich dzieci. Potem przywołałem francuskie Lourdes, gdzie w 1858 roku Matka Boża przedstawiła się św. Bernadecie Soubirous jako Niepokalane Poczęcie. Prawie dokładnie tak samo przedstawiła się w Gietrzwałdzie. Właśnie nad objawieniami gietrzwałdzkimi zatrzymaliśmy się dłużej. Także w Gietrzwałdzie Matka Boża objawiła się dzieciom. Jedna dziewczynek, Justyna właśnie wracała z egzaminu przed pierwszą Komunią świętą, który zdała u miejscowego proboszcza. To właśnie w takich okolicznościach doświadczyła pierwszej wizji Matki Bożej. We wszystkich tych trzech miejscach Matka Boża objawiła się dzieciom i wszędzie wezwała do odmawiania różańca. Obecne wśród nas dzieci pierwszokomunijne uświadomiły nam, że wszyscy mamy stawać się jak dzieci i w dziecięcej ufności powierzać się Bożej miłości oraz wstawiennictwu Matki Najświętszej.

Wieczorem dotarliśmy do Wilna nazywanego Miastem Miłosierdzia. Dlaczego tak jest nazywane, zrozumieliśmy w kolejne dni. W drugi dzień naszego pielgrzymowania odbyliśmy pieszą wędrówkę po starym mieście. Najważniejszym punktem tego dnia były odwiedziny kaplicy w Ostrej Bramie. Na samym szczycie Ostrej Bramy znajduje się napis: „Mater misericordiae” (Matka miłosierdzia). Przed cudownym obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej było nam dane przeżyć Eucharystię. W kazaniu przywołałem naszego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza, którego ślady obecności w Wilnie odkrywaliśmy w wielu miejscach. Mickiewicz przebywał Wilnie w czasie swoich studiów, w latach 1815-1819. W 1817 roku był współzałożycielem Towarzystwa Filomatycznego. Powiedziałem w homilii, że poeta w swoim pokomplikowanym (nie tylko ze względów politycznych, ale także moralnych) życiu zawierzał się często Matce miłosierdzia. Pierwsze kroki po przybyciu do Wilna skierował do Matki Bożej, ostatnie, gdy opuszczał Wilno na zawsze, także prowadziły do Niej. Swoją wiarę w wstawiennictwo Maryi zawarł w słynnej inwokacji do poematu „Pan Tadeusz”: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy / I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy / Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem! / Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem / (Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę / Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu / Iść za wrócone życie podziękować Bogu), / Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”. Mówiłem w kazaniu, że zarówno nasze życie osobiste, jak i całą naszą Ojczyznę winniśmy stale zawierzać Matce Najświętszej. Tak właśnie czynił Mickiewicz.

Tego dnia odwiedziliśmy wiele miejsc: Unicką cerkiew Trójcy Świętej, Cerkiew Ducha Świętego. Byliśmy przed kościołem św. Kazimierza, gdzie w pierwszej połowie XVII w. posługiwał św. Andrzej Bobola, a gdzie komuniści radzieccy stworzyli po wojnie muzeum ateizmu. W miejscu głównego ołtarza umieszczono posąg Lenina. W 1988 roku oddano kościół katolikom. Stanęliśmy także na Placu Ratuszowym. To tam po raz pierwszy w 2015 roku poloneza na placu Ratuszowym w Wilnie zatańczyła w dniu balu maturalnego młodzież wileńskiego Liceum im. Adama Mickiewicza. Potem był polonez na 100 par z okazji 100-lecia niepodległości Polski i Litwy. Od 2020 roku maturzyści polskich szkół w Wilnie po otrzymaniu świadectw dojrzałości wspólnie tańczą poloneza na Placu Katedralnym. W tym roku 18 lipca zatańczyły tu 142 pary. Do placu katedralnego dotarliśmy chwilę później. Nawiedziliśmy oczywiście samą katedrę, z piękną kaplicą, w której znajdują się relikwie św. Kazimierza, królewicza. Tam modliliśmy się za polityków. Kazimierz jako królewski syn, który pomagał ojcu Zygmuntowi I Staremu w sprawowaniu rządów nad Rzeczpospolitą, uświadamia nam bowiem, że polityka nie jest z natury brudna, lecz że jest służbą dobru wspólnemu. Będąc drugą osobą w państwie (kimś takim był św. Kazimierz) można zdobyć świętość. 

Zobaczyliśmy przepiękne gotyckie kościoły św. Anny i św. Franciszka. Wędrowaliśmy też ulicą literatów związanych z Litwą. Na ścianach tej wąskiej, krętej, malowniczej uliczki znajdują się drewniane, ceramiczne, metalowe i szklane tabliczki upamiętniające znanych poetów i pisarzy. Są tam nazwiska także polskich pisarzy i poetów: Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Czesława Miłosza, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Wisławy Szymborskiej, Józefa Mackiewicza. Obok nazwisk można wyczytać także ich myśli. Mnie utkwiła myśl ostatniego z tutaj wymienionych: „Tylko prawda jest ciekawa”. Pomyślałem, że warto i należy mówić prawdę oraz głosić prawdę.  

W trzecim dniu weszliśmy wprost na ścieżki, którymi chodziła św. Faustyna. Święta Siostra przebywała w klasztorze w Wilnie w latach 1933-1936, gdzie zajmowała się przyklasztornym ogrodem. W Wilnie spowiednikiem Siostry został ks. Michał Sopoćko. To on umożliwił realizację zadania, które Święta otrzymała podczas wizji: namalowanie obrazu Jezusa. Ks. Sopoćko skontaktował Siostrę z artystą malarzem Eugeniuszem Kazimirowskim, z którym wówczas mieszkał w jednym budynku. To właśnie ten dom było nam dane odwiedzić. Obraz powstawał od stycznia do czerwca 1934 roku. Mamy zatem dokładnie 90 lat od jego namalowania. Dzięki staraniom ks. Sopoćki obraz został publicznie pokazany w Ostrej Bramie. Po raz pierwszy został ukazany światu nowy wizerunek Zbawiciela, Jezusa Miłosiernego.

Obecnie w miejscu namalowania obrazu mieszkają siostry ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.  Wspólnota ta jest katolickim zgromadzeniem zakonnym żeńskim, założonym przez bł. ks. Michała Sopoćkę jako odpowiedź na objawienia s. Faustyny Kowalskiej. Jedną z sióstr tamtej wspólnoty jest Michaela Rak, która właśnie w tamtym miejscu założyła pierwsze i jedyne do tej pory na Litwie hospicjum. Przeznaczone jest ono zarówno dla osób dorosłych jak i dla dzieci. Było nam dane spotkać się ze siostrą Michaelą, co odebraliśmy za zaszczyt, gdyż siostra z racji wielkiej ilości obowiązków w hospicjum nie ma na tyle czasu, by spotykać się z wszystkimi grupami pielgrzymów. Siostra opowiadała o swojej posłudze. Wspomniała o ważnym wydarzeniu, które miało miejsce kilka lat wcześniej. Otóż parlament Litwy przygotował projekt ustawy legalizującej eutanazję. Siostra wystosowała wówczas list do wszystkich parlamentarzystów z prośbą o wstrzymanie procesu legalizacji eutanazji. Zaprosiła też do hospicjum ówczesną prezydent Litwy, Dalię Grybauskaitè, by spotkała się z chorymi. List siostry oraz tamte rozmowy Pani Prezydent z chorymi doprowadziły do skutecznego zatrzymania eutanazji na Litwie. Po raz kolejny okazało się, że hospicjum i opieka paliatywna mogą być skuteczną barierą wobec eutanazji. W ubiegłym roku (2022) w Wielki Piątek obecnie urzędujący Prezydent Litwy Gitanas Nausèda także odwiedził hospicjum, gdyż chciał spotkać się – jak sam powiedział – z osobami niosącymi krzyż. Historia dotycząca Prezydenta Litwy o tyle skrzyżowała się z naszym pielgrzymowaniem, że odbywało się ono w tygodniu po pierwszej turze wyborów prezydenckich. Dwa tygodnie później nastąpiła reelekcja Prezydenta na drugą kadencję. Dziś szczególnie potrzebni są politycy, którzy potrafią stanąć na straży wartości ludzkiego życia. A samo hospicjum Siostry Rak pokazuje, że owocem miłosierdzia Bożego, którego potrzebuje każdy człowiek, jest miłosierdzie człowieka względem potrzebującego.

Potem wyruszyliśmy do miejsca, gdzie przed laty św. Faustyna mieszkała i gdzie Jezus podyktował jej koronkę do miłosierdzia Bożego. To niezwykłe: obraz Jezusa miłosiernego oraz koronka są znane w Kościele na całym świecie, a my byliśmy w miejscach, gdzie te niezwykłe formy kultu miłosierdzia Bożego rodziły się. Wreszcie dotarliśmy do kościoła Świętej Trójcy, będącego obecnie sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Znajduje się tu właśnie namalowany przez Kazimirowskiego, obraz Jezusa Miłosiernego. W kościele od wielu lat trwa wieczna adoracja Najświętszego Sakramentu, przerywana jedynie na czas Mszy św. (https://msza-online.net/sanktuarium-milosierdzia-bozego-wilno-litwa/) Tam właśnie było nam dane przeżyć Mszy świętą. Tam uświadomiliśmy sobie, że nasz Ośrodek pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusa jest głęboko zanurzony w prawdę o miłosierdziu Bożym. Przecież na elewacji budynku naszego Ośrodka mamy wymalowane dwa obrazy: Najświętszego Serca Jezusa oraz Jezusa Miłosiernego. W homilii przywołałem trzy wyrazy, często powtarzane przez Siostrę Faustynę w „Dzienniczku”: modlitwa – słowo – czyn. Modlitwą mamy wypraszać miłosierdzie Boże dla siebie i dla innych, a my w Ośrodku staramy się to czynić przez codzienną odmawianą w naszej kaplicy koronkę. Słowem mamy głosić prawdę o Bożym miłosierdziu. Czynem mamy realizować miłosierdzie wobec człowieka potrzebującego. Tak czyni hospicjum s. Michaeli Rak względem terminalnie chorych, tak też stara się czynić nasz Ośrodek względem osób z niepełnosprawnością.

Tego dnia odbyliśmy jeszcze długi spacer. Wędrowaliśmy obok Zamku Dolnego, weszliśmy na Górę Trzech Krzyży, z której rozciąga się widok na Wilno, stanęliśmy przed Pałacem Prezydenta Litwy oraz przed jednym z budynków Uniwersytetu Wileńskiego, z którym było związanych bardzo wielu Polaków. Pierwszym jego rektorem był sługa Boży ks. Piotr Skarga. Przemierzyliśmy wiele ulic Starego Wilna. Szliśmy na przykład uliczką, którą uciekał z Wilna w czasie drugie wojny światowej w kobiecym przebraniu ks. Michał Sopoćko. Uciekał przed Niemcami, którzy chcieli go aresztować za to, że pomagał Żydom. Przeszliśmy też przez miejsca, gdzie znajdowało się żydowskie getto. Poznaliśmy dramatyczną historię Lasów Ponarskich, w których kolaborująca z Niemcami grupa Litwinów wymordowała 80 tysięcy osób, głównie polskich Żydów (ok. 72 tys.), a także około 1,5–2 tys. Polaków. Wreszcie dotarliśmy do barokowego kościoła Ducha Świętego, w którym nabożeństwa odbywają się jedynie po polsku. W kościele tym znajdował się pierwotnie oryginalny oraz Jezusa Miłosiernego. Św. Faustyna oraz bł. Michał Sopoćko to były dwie postacie, po śladach których wędrowaliśmy w Wilnie. Dla mnie osobiście odkryciem była postać ks. Sopoćki, o którym wcześniej wiedziałem jedynie tyle, że był spowiednikiem Faustyny. Poznałem go bliżej jako kapłana wielkiego formatu. Doktorat i habilitację uzyskał na Uniwersytecie Warszawskim, wykładał teologią pastoralną w Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wileńskiego. Kilkanaście lat był kapelanem Wojska Polskiego. W czasie drugiej wojny światowej uratował ok. 100 Żydów. I właśnie pośród tej szerokiej działalności odkrył w prostej, nikomu nieznanej wcześniej zakonnicy, zajmującej się przyklasztornym ogrodem wielki charyzmat Boży. Sam opracował teologicznie prawdę o miłosierdziu Bożym.    

W czwartym dniu wyruszyliśmy autokarem poza Wilno i dotarliśmy do Troków. Mszę przeżyliśmy w Bazylice Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny przed obrazem Matki Bożej. Obraz pochodzi z II poł. XVI w. Jest to najstarszy ośrodek maryjny na Litwie. Tradycja pielgrzymowania do stóp Matki Bożej Trockiej, Patronki Litwy, sięga XVII wieku, a o licznych cudach świadczą dziękczynne wota. W Trokach poznaliśmy historię karaimów, grupy etniczno-religijnej o bardzo dawnych korzeniach judaistycznych, sięgających czasów pierwszej świątyni jerozolimskiej. Wreszcie dotarliśmy na Zamek Witolda Wielkiego, znajdującego się na jednej z wysp jeziora Galwe i tam poznawaliśmy historię Wielkiego Księstwa Litewskiego. Atrakcyjnym dodatkiem pobytu w Trokach była przejażdżka łodzią po jeziorze. W drodze powrotnej do Wilna odwiedziliśmy jeszcze jedno ważne miejsce: Cmentarz na Rossie. W jego centralnym znajduje się grób matki Józefa Piłsudskiego. W grobie tym złożono zgodnie z wolą marszałka jego serce. Wędrowaliśmy wśród grobów polskich żołnierzy, ale także wielu postaci znany z historii Polski: działacza politycznego Joachima Lelewela, ojca Euzebiusza Słowackiego – ojca Juliusza, poety Władysława Syrokomli. Modliliśmy się w centralnej kaplicy wileńskiego cmentarza, gdzie w 2019 roku spoczęły szczątki przywódców powstania styczniowego Zygmunta Sierakowskiego i Konstantego Kalinowskiego oraz 18 innych powstańców. W ceremonii pogrzebowej uczestniczyli prezydenci Litwy i Polski.

W piątym dniu wyprawy trzeba było opuścić Wilno, które pokochaliśmy. Wyruszyliśmy w głąb Litwy. Odwiedziliśmy Kiejdany, dawną siedzibę rodu Radziwiłłów. Stanęliśmy nad rzeką Niewiażą, nad którą kilkanaście kilometrów na północ leży miejscowość Szetejenie, w której urodził się nasz noblista Czesław Miłosz. Rzeka Niewiaża jest prototypem Issy z powieści Miłosza „Dolina Issy”. Potem pojechaliśmy dalej i dotarliśmy do miejscowości Szydłowo. W 1608 roku miało tu miejsce jedno z pierwszych w Europie objawień Matki Bożej, która ukazała się dzieciom pasącym owce. Miejsce to odwiedził w 1993 roku Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki na Litwę. Odwiedziliśmy tam najpierw neogotycką kaplicę z lat 1912-1924, miejsce objawienia Matki Bożej. Kaplica jest wysoka na 44 m. W jej wnętrzu, na kamieniu, na którym stała objawiająca się Maryja, wmurowano ołtarz. Nad nim znajduje się figura Najświętszej Maryi Panny. Ołtarz znajduje się niemal dokładnie w centrum kaplicy tak, że można go obejść. Następnie nawiedziliśmy barokowy Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Po krótkiej (zbyt krótkiej, ale taki mieliśmy program) wizycie w Szydłowie wyruszyliśmy dalej na północ do kolejnego punktu naszego pielgrzymowania: do Góry Krzyży niedaleko miasta Szawle, na Żmudzi. W miejscu tym postawiono w 1430 roku kapliczkę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów chrztu. Po upadku powstania listopadowego w 1831 roku zaczęto tam masowo przynosić i stawiać krzyże i od tego czasu przybywa ich stale. Stawiane są bądź podwieszane na już stojących, różnej wielkości, od ogromnych kilkumetrowych aż po całkiem miniaturowe, jako symbole wiary lub jako wota dziękczynne. W okresie władzy sowieckiej w latach 1941-1990 wielokrotnie próbowano zmusić mieszkańców do zaprzestania pielgrzymowania w to miejsce, a w 1961 roku podjęto próbę całkowitej jego likwidacji przy pomocy pił, siekier i buldożerów. W 1965 roku zniszczono około 5 tysięcy krzyży i kaplicę, a potem kolejnych 1200 krzyży. W latach 1978–1979 planowano zalać teren, na którym znajduje się wzniesienie. Mimo to krzyże wciąż stawiano. Liczba krzyży jest szacowana na ok. 200 tys. Rozpoczęliśmy pobyt od przeżycia Mszy świętej w kaplicy niedawno powstałego tam klasztoru franciszkańskiego. Prezbiterium kaplicy jest tak usytuowane, że uczestnicy liturgii przez wielkie okno wprost wpatrują się w Górę Krzyży. Na kazaniu wspomniałem, że krzyż znajduje się w centralnym miejsce naszego Ośrodka w Rudzie Śląskiej i każdy, kto wchodzi do naszego budynku, nie może na niego nie spojrzeć. W cieniu krzyża dokonuje się misja Ośrodka. Nasza Msza święta odprawiona przy Górze Krzyży zbiegła się z bardzo smutnym faktem, który przywołałem na kazaniu. Otóż dotarła do nas wiadomość, że dzień wcześniej Prezydent Warszawy wydał zarządzenie, że z urzędu Miasta Warszawy mają zostać usunięte wszystkie krzyże. Powiedziałem, że historia się powtarza: kiedyś władze sowieckie niszczyły krzyże na Górze Krzyży, a teraz w stolicy naszego kraju, w imię współczesnych ideologii usuwa się krzyże. Jesteśmy wezwani do wierności krzyżowi oraz do obrony krzyża także w miejscach publicznych. Następnie rozpoczęliśmy niezwykły spacer pośród krzyży. Mieliśmy świadomość, że wchodzimy w ślady wielu pielgrzymów, którzy pielgrzymowi tu przed nami, wśród których był także św. Jan Paweł II.

Na ostatni nocleg dotarliśmy do Kowna. W sobotni poranek zwiedziliśmy kownieńską starówkę. Zobaczyliśmy gotycki zamek, pomnik Jana Pawła II, nawiedziliśmy kościół św. Jerzego. Wędrowaliśmy obok seminarium duchownego, dotarliśmy nad przepływający przez Kowno Niemen, stanęliśmy przy kościele Wniebowzięcia NMP, zobaczyliśmy Dom Perkuna, gotycką kamienicę z XVI wieku, w którym obecnie mieści się muzeum Adama Mickiewicza. W Kownie poeta mieszkał w latach 1819-1823. Tam został aresztowany, a następnie za udział w tajnych młodzieżowych organizacjach skazany na zesłanie w głąb Rosji. Dotarliśmy na rynek, odwiedzając przepiękną katedrę Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Nasze pożegnanie z Kownem, a zarazem całą Litwą miało miejsce na punkcie widokowym, z którego można było podziwiać panoramę Kowna, a szczególnie miejsce, w którym do Niemna wpada jego dopływ Wilia, rzeka, która przepływa przez Wilno. O ile podczas naszego pobytu w Wilnie, uświadamialiśmy sobie, że chodzimy po śladach św. Faustyny i bł. ks. Michała Sopoćki, o tyle w ostatnie dwa dni, podróżując po Litwie, mieliśmy świadomość wędrowania śladami Jana Pawła II, który w 1993 roku, poza Wilnem, nawiedził: Szydłowo, Górę Krzyży oraz Kowno.

W drodze powrotnej, już na terenie Polski odwiedziliśmy Świętą Lipkę, maryjne sanktuarium, w którym wysłuchaliśmy krótkiego koncertu wykonanego na tamtejszych słynnych organach. W czasie koncertu zademonstrowano niezwykłe możliwości instrumentu, z jego licznymi ruchomymi elementami. W domu pielgrzyma przeżyliśmy naszą ostatnią pielgrzymkową Mszę świętą. Był to przeddzień uroczystości zesłania Ducha Świętego. W homilii przywołałem osobę Maryi otwartą na przyjęcie Ducha Świętego. Wskazałem na dwa momenty z Jej życia. Pierwszy to zwiastowanie, które został muzycznie i wizualnie przedstawiony podczas koncertu. W centrum organów znajduje się bowiem barokowa figura gołębicy, symbolu Ducha Świętego. Kulminacyjnym momentem koncertu było wykonanie utworu „Ave Maryja”, podczas którego najwyżej umieszczona w lewej części organów figura Maryja skłaniała się na znak przyjęcia woli Bożej oraz daru Ducha Świętego. Radość z decyzji Maryi była wyrażona poprzez poruszające się w tym momencie koncertu liczne figury aniołów umieszczonych na organach. Drugim momentem szczególnego otwarcia Maryi na Ducha Świętego – o czym wspomniałem na kazaniu – była Jej modlitwa z apostołami w Wieczerniku. Ten właśnie czas bezpośredniego przygotowania do uroczystości zesłania Trzeciej Osoby Trójcy przeżywaliśmy właśnie tam w Świętej Lipce. W ramach liturgii słowa czytaliśmy tego dnia zakończenie Dziejów Apostolskich. Zwróciłem uwagę, że tekst księgi jest jakby urwany, że brakuje w nim zakończenia. Jest to dla nas znak, abyśmy sami podjęli misję apostolską, abyśmy w mocy Ducha Świętego, na którego chcemy otwierać się jak Maryja, głosili dobrą nowiną o Jezusie. W pierwszym rzędzie możemy opowiadać o tym wszystkim, co przeżyliśmy na pielgrzymce.

Na naszym litewsko-polskim szlaku krzyżowały się trzy drogi życia duchowego: droga miłosierdzia Bożego (miejsce namalowania obrazu, miejsce przekazania koronki, sanktuarium miłosierdzia Bożego, hospicjum, będące odpowiedzią na miłosierdzie Boże, Góra Krzyży), droga maryjna (Gietrzwałd, Ostra Brama, Troki, Szydłowo, Święta Lipka) oraz droga świętych (św. Kazimierza, św. Andrzeja Boboli, św. Faustyny, bł. ks. Michała Sopoćki, św. Jana Pawła). Oby ta przeżyta przez nas piękna, pielgrzymkowa przygoda przyczyniła się do tego, byśmy z tych trzech dróg nigdy nie zeszli.      

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst