W KRAINIE LODU (12 – 18 stycznia 2020)

3496407402024783276

 3496407402024783276W tym roku śniegu jest wszędzie tyle – jak na lekarstwo, albo wcale… Wykorzystujące zimowe ferie, miłośnicy białego szaleństwa, czyli nasi mieszkańcy, całkiem dobrze jeżdżący na nartach, wybrali się na tydzień do Krynicy Zdrój, gdzie mieli nadzieję znaleźć odpowiednie warunki do spełnienia swych sportowych pasji. Ośrodek „Leśna Polana” w Krynicy okazał się być bardzo przyjazny dla wszystkich. Organizator wyjazdu, czyli parafia św. Michała Archanioła w Orzegowie, przygotował ciekawą ofertę w formie rekolekcji połączonych z wypoczynkiem na świeżym powietrzu. Codziennie była więc odprawiana Msza Święta, której towarzyszyło ciekawe kazanie. Dla najmłodszych zorganizowano fajną zabawę, polegającą na odnajdywaniu pochowanych w różnych miejscach biblijnych cytatów. W domu, w ogrodzie, w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach pochowane były karteczki z zapisanymi na nich cytatami z Pisma Świętego. Ten, kto odnalazł ich najwięcej mógł liczyć na nagrodę na koniec turnusu.

Nikomu z naszych jednak nie udało się jej zdobyć. Skoncentrowali się oni raczej na wykorzystaniu wyjątkowych warunków pogodowych. Wyjątkowych, bo jak już wspomniano, wyjątkowo ciepła w tym roku zima, jakby ominęła Krynicę, gdzie królowała w swej znacznie mroźniejszej odsłonie. Jeszcze dziesięć kilometrów od Krynicy można było prawie dotknąć wiosny, zaś czym bliżej centrum, tym bardziej wszystko przypominało kadry z filmu „Kraina Lodu”. Ale nam w to graj! Warunki narciarskie były po prostu znakomite. Codziennie podążali na, znajdującą się praktycznie w samym centrum miasta, Górę Krzyżową i dwoma wyciągami docierali na szczyt. Dodatkową atrakcją jest tam wspaniały widok na całe miasto. Ludzi wprawdzie dużo, ale kanapowe wyciągi szybko rozładowywały kolejki. Podobnie było na Jaworzynie Krynickiej, na Słotwinach i w Tyliczu, gdzie ski areny wyjątkowo przypadły do gustu naszym narciarzom. Na brak ruchu i nart nikt nie mógł narzekać. Byli tacy, którzy po pewnym czasie nieco osłabli i zamiast kolejnej wyprawy na stok wybierali chwilowo odwiedziny w pijalni wód mineralnych, spacer, kawę, czy czekoladowe przysmaki. Nabrawszy jednak nieco siły, po krótkim odpoczynku, znowu chętnie zapinali narty. Była również sauna i dancing, ale najbardziej podobało się wszystkim w karczmie łemkowskiej. Spotkali tam znajomego, miejscowego górala, którego spotkali już wcześniej, podczaj jednej z poprzednich wycieczek. Miał on niezwykły dar. Podchodził ze swoim akordeonem do każdego gościa i na poczekaniu, w oparciu o strój, wygląd i imię, o które pytał każdego, wyśpiewywał kolejne zwrotki zabawnej piosenki. Śmiechu było co niemiara. Wszyscy cali i zdrowi wrócili do domu. Na razie nie pytają kiedy w końcu przyjdzie zima, bo do nich już przyszła, a w zasadzie oni ją sami odnaleźli…

{gallery}phocagallery/2020_ROK/Krynica_Narty{/gallery}

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst