Tradycja jedzenia pączków w ostatni czwartek przed Wielkim Postem mocno wpisana jest w naszą tradycję. Tłusty czwartek, znany również jako zapusty, rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. Zgodnie z tradycją w tym dniu dozwolone jest objadanie się, choć warto pamiętać o tym, aby mimo wszystko nie przesadzić. Już w bardzo dawnych czasach świętowano w ten sposób odejście zimy i nadejście wiosny. Przygotowywano bardzo tłuste potrawy, wśród których jedną z atrakcji stanowiły nadziewane słoniną pączki z ciasta chlebowego. W Polsce zwyczaj jedzenia pączków przygotowywanych na słodko pojawił się około XVI wieku. Do niektórych z nich wkładano orzeszek, zaś ten kto trafił na taką zawartość w swoim pączku mógł mieć pewność, że w najbliższym czasie czeka go szczęście i dostatek. W środę wieczorem, a więc można powiedzieć, że w wigilię tłustego czwartku nie zabrakło chętnych do własnoręcznego formowania i samodzielnego pieczenia słodkich smakołyków.
Przygotowane wcześniej ciasto zostało w porę przywiezione do Ośrodka, bo zaczynało już wychodzić z miski. Wszystko działo się oczywiście pod okiem instruktorów, ale ograniczyli się oni tylko do instruowania i kontrolowania całego procesu. Jak zawsze, było przy tym wiele śmiechu. Okazało się, że niektóre pączki miały kształt pierogów, a z jeszcze innych można byłoby wróżyć, jak z andrzejkowego wosku… Nie miały w środku orzechów, ale część z nich została napełniona słodkim owocowym dżemem. Udało nam się napełnić nimi cztery duże miski. Pączki po wystygnięciu należało już tylko podzielić pomiędzy zadowolonych cukierników. Dzielenie pączków też było ciekawe. Każdy musiał odpowiedzieć na trzy serie pytań dostosowanych stopniem trudności do możliwości uczestników zabawy. Od stopnia trudności zależała też wysokość nagrody. Mieszkańcy wybierali z miski odpowiednią ilość pączków po udzieleniu odpowiedzi. Dla wszystkich była to doskonała zabawa. Pełne worki smakołyków zabrali do swoich pokoi. Oj będą mieli jutro czym częstować kolegów i opiekunów.
