WIGILIA I PASTERKA (24 grudnia 2020)

zajawka wigilia

zajawka wigiliaWszystko w tym roku jest zupełnie inaczej niż było kiedyś. To, że wszyscy zostali na święta w Ośrodku, bo nikt nie wyjechał do domu, też jest nowością, której naprawdę nikt nie oczekiwał. Rada Mieszkańców, nie bez żalu, uznała to rozwiązanie za kiepskie, ale mimo wszystko najlepsze w obecnej sytuacji. Tradycyjna wieczerza wigilijna, z przyczyn sanitarnych, również przeniosła się z zawsze w wigilię pięknie udekorowanej jadalni do świetlic grupowych. Świetlice były również pięknie ustrojone, bo zawsze są, ale tym razem wyglądały zupełnie inaczej. Pojawiły się w nich uroczyście przybrane stoły z pięknymi nakryciami, czego nigdy nie było, a na każdym z nich jedno wolne miejsce dla zbłąkanego wędrowca (pod warunkiem, że niespodziewany gość miałby temperaturę poniżej 37 stopni i okazałby się niekaszlący…). Mieszkańcy odświętnie ubrani starali się jak mogli wspierać swoich opiekunów, kiedy ci dostarczali z kuchni na piętra wigilijne potrawy.

Ważne było, aby wszystko zrobić bardzo sprawnie, by wigilijne dania nie ostygły. Jako, że mamy trzy piętra. Na jednym życzenia złożył pan dyrektor, na drugim jego zastępca, a na ostatnim ksiądz kapelan. Wszyscy rozpoczęli od wspólnej modlitwy i złożenia wszystkim życzeń. Kolejna nowość, czyli brak opłatków, spowodowała, że składający życzenia nie bardzo wiedzieli co zrobić z rękami podczas tego składania, ale dobrze im tak, skoro sami to tak wymyślili… Mieszkańcy usłyszeli między innymi, że są wspaniali, bo wytrwali tak długo w izolacji, a wśród życzeń oprócz dalszej cierpliwości znalazły się życzenia zdrowia i szybkiego doczekania czasów, w których znowu wszystko będzie jak dawniej… Po wigilii przyszedł czas na prezenty, które w tym roku były wyjątkowo obfite. W związku z ograniczoną aktywnością mieszkańców pojawiły się tu pewne możliwości, które teraz miło było wykorzystać. Nasza pasterka została tym razem odprawiona już o godzinie 19.00. Nie spodziewaliśmy się gości z zewnątrz. Nie było też żywego Dzieciątka, choć mały Szymonek był w pełnej gotowości, na wypadek gdyby pandemia nagle się skończyła… W kaplicy, w czasie kazania pojawiła się nie tylko Święta Rodzina, ale i pasterze, a prezbiterium zostało wprost zasłane aniołami machającymi złotymi skrzydłami. „Gloria !!!” rozbrzmiewało tego wieczora wielokrotnie, zanim ustąpiło miejsca cichemu „lili lili laj…”, po którym ostatecznie powoli zaczęły gasnąć światła w całym Domu. Niejeden z nas w tym dniu się popłakał. Nie tak, mimo wszystko, miały wyglądać te święta… Ale przecież Maryja i Józef też nie dostali tego co chcieli i musieli się zadowolić tym, co było możliwe. Mieli za to małego Jezusa. On był dla nich najważniejszy. I choć trudno doszukiwać się w pandemii jakichkolwiek plusów, może jednak coś w tym jest, bo w tym roku na naszej pasterce było znacznie więcej mieszkańców niż zwykle…

{gallery}phocagallery/2020_ROK/Wigilia{/gallery}

Naciśnij, żeby usłyszeć tekst