Od rana wielka panuje tu wielka krzątanina. Z kuchni dobiegają silne zapachy świadczące o tym, że tradycyjny w tym dniu post może się wszystkim wieczorem opłacić. W świetlicach grupowych świecą już choinki, niektórzy z mieszkańców rozpakowują już praktyczne prezenty. Opiekunowie, w większości, zmieniają się co cztery godziny. Każdy chce się spotkać w tym dniu ze swoją grupą, każdy ma też jeszcze coś do zrobienia u siebie w domu… Ci z mieszkańców, którzy są w stanie, włączają się w przygotowanie jadalni do wigilii. Każdy jak potrafi chce się włączyć w przygotowania – jak w rodzinie. Kilkanaście osób, wspólnie z dyrektorem, opiekunkami i paniami pokojowymi ustawiają stoły i rozścielają na nich białe obrusy. Inni polerują sztućce i liczą po kilka razy talerze…
W tym roku wszystko będzie na srebrno. Ktoś żartuje, że to będzie kraina lodu, przywołując skojarzenia z popularnym filmem. Póki co, rzeczywiście wszystko na to wskazuje, bo i okrążana przez wszystkich stojąca na środku choinka też na razie tonie w mroku. Panie przypominają, że widelec kładziemy po lewej stronie. Jeszcze tylko literatki na kompot i talerzyki deserowe do makówek i będzie wszystko… Żeby tylko nie zapomnieć zapalić świeczek.
Białe koszule, korale na pięknie wyprasowanych odświętnych bluzkach i sukienkach, zapach perfum i wody po goleniu miesza się z gwarem oczekujących na otwarcie drzwi do jadalni. Tradycyjnie pierwszy wchodzi dyrektor, a za nim kapelan. Choinka skrzy się światełkami, podobnie jak wiszące nad oknami girlandy. Sprawdzają, czy palą się wszystkie świece na stołach. Ksiądz Antek sprawdza, czy zakładka w Piśmie Świętym znajduje się we właściwym miejscu. Otwierają się drzwi i wszyscy mieszkańcy naszego Domu, którzy pozostali razem z nami wchodzą powoli do jadalni. Nastrój i piękno udekorowanego pomieszczania powodują, że nikt się nie przepycha… Chciałoby się zawołać: chwilo trwaj! Kapelan odczytuje słowa Świętej Ewangelii. We wspólnej modlitwie pamiętamy o tych, którzy już odeszli… Padają pierwsze słowa ogólnych życzeń dyrekcji i podziękowania za wszelkie dobro jakie stało się naszym udziałem w tym roku… Wszyscy sięgają po leżące na stołach opłatki. Życzenia indywidualne przedłużają się jak zawsze, aż do momentu, kiedy ksiądz Antoni przerywa je nawoływaniem do modlitwy przed posiłkiem. Po pobłogosławieniu potraw wszyscy siadają do stołu. I tu kolejny, wigilijny cud! Nikt nie odchodzi wcześniej od stołu… Po tych wszystkich, składanych sobie wzajemnie życzeniach, czuć wręcz, że powietrze nasycone jest nie tylko zapachami, ale wręcz czymś niezwykłym… Jak w rodzinie… Pięknie…
